A więc magia. Matematyka, jakieś dziwne cyferki. Kiedy tak sobie siedzę udając że coś robię, moje myśli krążą po ciemnej stronie mojego umysłu, gdzieś pomiędzy yaoi, a Kroniką zła. I w pewnej chwili, wpada mi przez ucho pewien zryty Pomysł. Na początku jest on taki nieprawdopodobny, że odrzucam go w kąt i wracam do dumania o wszystkim i niczym. Jednak Pomysł zostawiony samemu sobie, zamiast zaniknąć rośnie w siłę, i po pewnym czasie, znów zaczyna krążyć po mojej głowie. Wtedy, postanawiam spróbować coś z niego zrobić. Oporządzam go i kształtuję na jak najbardziej poczytalną formę. Po następnych kolejnych lekcjach, Pomysł jest już dosyć rozwinięty i możliwy do zrealizowania, jednak wciąż jest tylko pomysłem. Kluczowym wydarzeniem, jest język polski, i temat na nim omawiany. Filozofie. Wtedy też Pomysł powoli przekształca się w wizję. Powstają pierwsze zarysy fabuły, charakterystyka postaci. Pomysł, niegdyś tak mglisty teraz czysto i wyraźnie napędza te wszystkie trybiki w prawej półkuli mózgowej*, tworząc coraz to bardziej skomplikowane akcje. I kiedy zaczynam pisać kolejną rzecz którą pewnie nie skończę, jest on już całkowicie dojrzały. Magia. *Część mózgu odpowiedzialna za wyobraźnię.
![]()
Komentarze sameQuizy: 0