nwm

°‧🫧⋆.ೃ࿔*:・ Nie pamiętam, gdzie jestem. Wiem, że kiedyś wiedziałam. Ale teraz już nie. Nie pamiętam, jak mam na imię. Zapomniałam. Nie pamiętam, od jak dawna tu jestem. Raz dziennie przychodzi do mnie człowiek z chlebem i wodą. Zastanawiałam się, po co, gdy któregoś dnia przyszedł z kimś innym. Wtedy usłyszałam jak mówili, że nie wiadomo, gdzie bym się odrodziła, a wtedy stanowiłabym zagrożenie. Dlatego przynoszą mi pokarm. Wiem tylko, że mogłabym ich wszystkich zabić i uciec. Ale nie widzę sensu w tym. I tak nie mam dokąd się udać. Jedyne, co wiem to to, że jestem syreną. Gdy tylko zamykam oczy, widzę to samo. Ludzi atakujących mnie i moją rodzinę. Ich zabijają (przypadkowo, także mieli tu trafić), mnie zamykają. Dzięki temu potrafię się domyślić przynajmniej, czemu zostałam tu uwięziona. Nic tu nie ma. Nic tu nie słychać, jedynym źródłem światła jest to bardzo małe okno w drzwiach, przez które widać odrobinę schodów. Czasem przechodzą tamtędy ludzie. Nie wiem, kim oni są. Jedynie liczę na to, że w końcu mnie zabiją. Wtedy bym w końcu wydostała się stąd.Nagle pierwszy raz od wieków usłyszałam coś głośniejszego niż szept dwóch mężczyzn, którzy czasem przychodzili razem dać mi jedzenie. Nie wiem, co to było, ale było bardzo, bardzo głośne. Chwilę później jakiś doniosły głos powiedział "przeszukać wszystkie komnaty". Co się dzieje? Czy ja... umrę? Ten dzień... w końcu nadszedł? Ktoś otworzył drzwi. Zobaczyłam sylwetkę wysokiego mężczyzny. Przybliżał się do mnie. Z każdym jego krokiem robiło mi się coraz słabiej. Chyba jednak nie musiałam czekać na mojego "wybawcę"...∘˙○˚.•Czuję przyjemny zapach. Świeży. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czułam coś innego, niż zapach martwych myszy. Czy czegoś innego... Dotykam... coś przyjemnego. Jest miękkie i delikatne. Poza tym, aura tego miejsca jest... taka odmienna. Czy to jest moje nowe życie? Czy w tym wcieleniu nie będę żyła w nędzy? Powoli otworzyłam oczy. Było bardzo jasno. Bardzo. Nie byłam do tego przyzwyczajona. Rozejrzałam się dookoła. Byłam przykryta wielką, puchatą kołdrą. W pomieszczeniu były piękne, białe meble. Nawet było tu okno. Większe niż to, które było w drzwiach w mojej "klatce". Widać było przez nie chmury. I chyba nawet jakieś budynki. Oraz... wodę. Wygląda na to, że moje nowe życie naprawdę będzie komfortowe. Spojrzałam na swoje ręce. Były... praktycznie białe... Jakbym nigdy nie wyszła na słońce. Tak, jak wcześniej. Powoli odkryłam się i postawiłam nogi na ziemi.Zauważyłam lustro, więc wolnym krokiem się do niego zbliżyłam. — Y..? — wyglądam... tak samo? Przynajmniej tak mi się wydaje. Tak siebie widziałam w snach. Długie, falowane włosy. Od góry błękitne, w dół idące w róż. Niebieskie oczy. Tak samo niewielkie ciało... To... co tu się stało? Nagle ktoś otworzył drzwi. Wzdrygnełam się i upadłam. — Ah! Panienka się obudziła! Zawołajcie Jego Książęcą Mość! — Kobieta, dosyć młoda, podbiegła do mnie. Zaczęłam się lekko odsuwać. Co ona mi zrobi? Czemu tak krzyczy? Czy ona chce mnie zamknąć w tamtym pokoju? Znowu? Nie chcę tam wracać. Nie mogę. Nie. Zaczęłam krzyczeć, gdy tylko zbliżyła swoją dłoń do mnie. — Panienko! Coś się dzieje? — chwyciła mnie za ramiona. Wydawałam z siebie jeszcze głośniejsze odgłosy, do tego próbowałam się wyrwać. — Co się dzieje? — przyszedł jakiś mężczyzna, razem z kilkoma dziewczynami, ubranymi tak samo jak kobieta obok mnie. Także zbliżył się w moją stronę. Kucnął i wyciągnął swoją dłoń ku mojej. — Zostaw mnie! — czułam łzy napływające do mych oczu. Serce biło mi tak mocno, że zaczynało mnie boleć. — Nie! Nie! — krople wody zaczęły masowo lecieć mi z oczu, gdy człowiek objął moją dłoń. Dopiero wtedy coś poczułam. Była ciepła. Miła. Nie czułam nic złego od tej osoby. — Przynieście jej wody. Oraz ubrania. — powiedział do kobiet, które wyszły z sali. — Nie zrobię ci nic złego, obiecuję. — skierował się do mnie. — Jak masz na imię? Imię..? Ja... nie pamiętam. Przechylił lekko głowę. Jego oczy były skierowane prosto na mnie. Były... piękne. Przypominały dwa rubiny. Co ważniejsze, nie widziałam w nich żadnej złej woli. Były.. czyste. — Nie wiem. — wyszeptałam. — Ja jestem Clarence Sterling. — przedstawił się. — Clarence..? Mężczyzna na chwilę rozszerzył oczy, po czym odwrócił twarz na sekundę.— Tak, Clarence. Możesz tak do mnie mówić. Jeśli czujesz się z tym komfortowo, oczywiście. Więc... nie wiesz, jak ci na imię? Pokiwałam głową.Mężczyzna westchnął. Przez chwilę patrzył na mnie wzrokiem... smutnym? — Znalazłem cię w jednej z komnat, w których byli zamknięci więźniowie królestwa Arux. Jak długo tam byłaś? Komnata... Nie. Nie chcę tam wracać. Czy on mnie tam znowu wsadzi? — Ja... nie chcę tam wracać! — wyrwałam swoją dłoń. — Nie wrócisz, nie musisz się o to martwić. Spokojnie. Nic się nie dzieje. Jesteś bezpieczna. Pytam, ponieważ twoja cela była w najgorszym stanie. Zemdlałaś, jak tylko do ciebie się zbliżyłem. Gdy cię stamtąd wyciągnąłem, wyglądałaś jak martwa. Na szczęście, dzięki braku dokumentów dotyczących powodu twojego zamknięcia, zostałaś wypuszczona. Tak znalazłaś się tutaj. Jednak potrzebuję wiedzieć cokolwiek, by móc dojść do tego, dlaczego tam byłaś. Przez chwilę nic nie odpowiadałam. Nie mam co. Nic nie pamiętam... — Ja... nic nie wiem. — spuściłam wzrok. — Byłam tam tak długo, że nic nie pamiętam. — Rozumiem. Właśnie przyszły kobiety. Jedna z nich podała mi wodę. Czy... napewno mogę to pić? To wszystko... jest zbyt podejrzane... to chyba nie jest moje nowe życie. Czemu oni są dla mnie tacy mili? — Napij się. Musisz się nawadniać. — mężczyzna wstał — one pomogą ci się ubrać. Wtedy zaprowadzą cię do jadalni na śniadanie. — zanim odszedł, zatrzymał się jeszcze na chwilę, jednak nic nie powiedział. — Panienko, jak ci na imię? — spytała główna pokojówka (opowiedziały mi trochę o wszystkim dotyczącym tego miejsca). Wydaje się być miłą kobietą. Obok niej są trzy niższe, chyba młodsze dziewczyny. Były szeroko uśmiechnięte. Trochę mnie to niepokoiło. Co mi zrobią..?— Nie pamiętam... — wyszeptałam. — Ojej... — wszystkie 4 powiedziały na raz. — Ja jestem Rose! Tutaj jest Lily, a obok Estelle! To ja będę twoją prywatną pokojówką! Wybrałam ci tą sukienkę sama. Mam nadzieję, że ci się podoba, panienko! Spojrzałam do lustra. Miałam na sobie tak wspaniałą suknię... Była jasno niebieska, z białymi fragmentami. Cała się świeciła od brokatu. Miała na sobie wiele warstw, wyglądających jak fale przy wybrzeżu morza... Nie widziałam nigdy nic takiego. W komnacie miałam na sobie szary kawałek materiału, który był w dodatku cały podziurawiony. — Jest... śliczna. — spojrzałam trochę wyżej, na swoją twarz. Ja... się uśmiechałam..? — Tak jak ty, panienko. Zrobimy ci lekki makijaż i zaprowadzimy na posiłek. Musisz być bardzo głodna. Będziemy musiały dobrze o ciebie dbać... Wyglądasz, jakbyś w każdej chwili mogła upaść..! — powiedziała główna pokojówka, rozczesując moje włosy. — Nie mogę uwierzyć, że trzymali panienkę w takich okropnych warunkach... Słyszałyśmy od Jego Książęcej Mości! Musiała panienka tyle cierpieć... Ale my zadbamy o to, żeby panienka miała jak najlepiej się tylko da! — powiedziała... Lily? Robiąc mi makijaż. — Panienko? Wszystko dobrze? Trzęsiesz się cała... Słabo ci?! — Nie... ja... — zastanawiałam się, co powiedzieć — Boję się. Dotykać ludzi. — Oh... — wszystkie 4 nagle spoważniały.— Przepraszam panienko. Postaram się dotykać cię jak najmniej, jednak w trakcie robienia makijażu może być to nieuniknione... — Nie, to ja przepraszam... — Ależ nie masz o co! Postaramy się zapewnić ci jak największy komfort. Kto wie, może kiedyś przełamiesz swój lęk! — powiedziała Rose. 
2-15
15-20

ile jest debili na ziemi
2
tylko my
wszyscy na ziemi

Quiz w Poczekalni. Zawiera nieodpowiednie treści? Wyślij zgłoszenie
Wiktorek12335678765456y
Wiktorek12335678765456y
0 obserwujących · 3 quizy
Profil
Rozwiąż podobne quizy

Komentarze: 0


Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej
Dodaj ankietę