Która postać z gry podczas apokolipsy zombie mogłaby być…- Głosowanie!

Kto mógłby być odważnym szefem grupy?
Connor ("Detroit: Become Human")
Sam ("Until Dawn")
Żołnierz 76 ("Overwatch")
Markus ("Detroit: Become Human")

Która z tych postaci byłaby typowym twardzielem, który cały czas rzucałby się na zombi?
Trevor ("GTA V")
Żniwiarz ("Overwatch")
Geralt ("Wiedźmin")
Lara Croft ("Tomb Raider")

Kto byłby grupowym głosem rozsądku i wiernym doradcą szefa grupy?
Ashley ("Until Dawn")
Hank ("Detroit: Become Human")
Moira ("Overwatch")
Mike ("Until Dawn")

Kto byłby tak złośliwą osobą, że cała grupa najchętniej rzuciłaby ją na pożarcie?
Emily ("Until Dawn")
Mark Jefferson ("Life is Strange")
Alice ("Alice Madness Returns")
Lily ("The Walking Dead")

Kto zajmowałby się rannymi i podnosił wszystkich kompanów na duchu?
Kara ("Detroit:Become Human")
Łaska ("Overwatch")
Katjaa ("The Walking Dead")
Symmetra ("Overwatch")

Kto byłby najlepszym przyjacielem szefa grupy i jego zastępcą?
Clementine ("The Walking Dead")
Christa ("The Walking Dead")
Bigby (" The Wolf Amoung Us")
Gavin ("Detroit: Become Human")

Kto byłby grupową ciamajdą, która z niewiadomych powód zawsze wychodzi cało z opresji?
Sarah ("The Walking Dead")
Daniel ("Detroit: Become Human")
Złomiarz ("Overwatch")
Alice ("Detroit: Become Human")

Kto byłby wiecznym optymistą, który jako pierwszy wpadnie w łapy zombie?
Ralph ("Detroit: Become Human")
Chris ("Until Dawn")
D.Va ("Overwatch")
Warren ("Life is Strange")

11 Super!
Udostępnij quiz
Quiz w Poczekalni. Zawiera nieodpowiednie treści? Wyślij zgłoszenie
Sprawdź najnowsze posty na Instagramie! @samequizy

Komentarze sameQuizy: 38

Valt

Valt

Bigby jako przyjaciel i zastępca lidera. Tak bardzo kojarzy mi się to z Darylem z serialowego TWD. :P

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt #Bigby_na_zastępce xd

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
O tak. xd Dałbym go nawet na lidera, tym bardziej, że wygląda jak Rick, ale zbyt porywczy jest chyba. xd

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Lider wprawdzie czasem musi być porywczy, ale jednak według mnie u przywódcy liczy się opanowanie, więc wybierałam tego typu postacie jak np. Connor

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
Ja wybrałem przy pierwszym właśnie Connora, on pasuje na kogoś kto byłby wstanie jakoś załagodzić nie za fajną sytuację, Bigby też, ale niekoniecznie w taki sposób w jaki by się oczekiwało i mógłby sprowadzić nie za fajne konsekwencje swoimi czynami. :p

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Bigby idealnie nadawałby się na zastępcę, jeśli Connor byłby szefem. Tylko pomyślmy- Connor myślałby bardzo rozsądnie i trzeźwo, ale wiadomo, że nie każdy chciałby go słuchać. I wtedy wkracza Bigby- najpierw próbowałyby na „spokojnie” (choć u niego to ciężko), a jak nie, to strzał w pysk i po kłopocie xD Idealni liderzy 👍

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
O właśnie, taki dobry i zły glina, tym bardziej, że oboje są detektywami w końcu. xd A przynajmniej Bigby, nie wiem dokładnie jak Connor, bo w Detroit oczywiście też jeszcze nie grałem, z większością gier zawsze do tyłu jestem. xd

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Connor też jest gliną, więc faktycznie mają ze sobą coś wspólnego ;D Jestem okropnie ciekawa, jak by to wyglądało, gdyby razem pracowali…Czy w świecie DBH Bigby nie cierpiałby androidów tak samo jak Hank, czy wręcz przeciwnie? Czy jakoś dogadałby się z Connorem? Jak szłoby mu łapanie defektów? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi xD

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
Myślę, że Bigby w świecie androidów byłby bardziej wyrozumiały, w końcu sam nie jest człowiekiem i żyje wśród baśniowych postaci, więc raczej nie miałby problemu z androidami, ale jego współpraca z Connorem na pewno wyglądałaby podobnie jak ta Connora z Hunkiem. xd Raczej by się nie dogadywali, a Bigby byłby wiecznym dupkiem. xd

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Biorąc pod uwagę, że Bigby jest dość porywczy, może trochę denerwowałoby go spokojne usposobienie Connora, więc na 101% zachowywałby się jak d***k xd Ale myślę, że z czasem przestaliby sobie skakać do gardeł (chyba, że jeden lub drugi by coś odwalił, to wtedy nie, ale raczej coś takiego by się nie stało) :D To naprawdę niesamowite, że niektóre postacie z gier mogą tak się różnic od siebie, mimo że są całkowicie stworzone i nierealne :) To naprawdę ciekawe

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
Ale to właśnie chyba dobrze, że by się tak nie dogadywali, to mogłoby być ciekawe wtedy. A u Bigbiego bycie dupkiem to cała esencja tej postaci i podstawa jego charyzmy, jakkolwiek to brzmi. xd
Fikcyjne postacie też mają swoje charaktery wiadomo, często są nawet nieco przerysowane żeby ten charakter był bardziej rzucający się w oczy niż u ludzi w realnym świecie. :D To jest ciekawe, że jesteśmy wstanie pałać sympatią do kogoś kto nie istnieje i domyślać się co mógłby zrobić w jakiejś sytuacji, bo niejako znamy tę postać. :p

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Bigby jest dupkiem w taki (jak by to określić)…dobry sposób? W sensie dzięki temu ta postać jest tak świetnie wykreowana. Nie przesadza z tą swoją wrednością, ale nie jest też cały czas miły i sympatyczny, bo jak go wkurzysz, to on się nie bawi z tematem, tylko gleba i po sprawie xD
Pałanie sympatią do postaci fikcyjnych jest kwestią sporną, bo każdy ma inny gust. Ja na przykład uwielbiam Skazę z „Króla Lwa” (banalny przykład, aczkolwiek uważam, iż jasno pokazuje, że można lubić znienawidzoną postać). Niektórzy mogą bardzo polubić Emily lub Jess z „Until Dawn” (co dla mnie jest rzeczą niepojętną), a niektórzy mogą nie przepadać za Ashely (to jest jeszcze dziwniejsze). Myślę, że doszukujemy się w postaciach z gier tego pierwiastka człowieczeństwo, a może nawet szukamy w nich osób, które chcielibyśmy spotkać w prawdziwym życiu lub sami chcielibyśmy mieć tego typu usposobienie.

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
Bigby to jedna z takich postaci, której charakter opiera się na wredności, a i tak się go uwielbia. Taki typowy współczesny antybohater, jest dobry, ale ma mnóstwo wad, ja uwielbiam takie postacie. :D
No każdy ma inną ulubioną postać, są tacy co lubią tych złych i najgorszych, chociaż złe charaktery jak dla mnie zbyt często są za proste, mają zbyt oczywiste motywacje.
Z tym, że szukamy w postaciach fikcyjnych osób, które chcielibyśmy spotkać, to nie do końca bym się zgodził, patrząc na to, że niektórzy lubią te złe i wredne w negatywny sposób postacie, ciężko by mi było uwierzyć, że ktoś chciałby się z kimś takim zadawać. xd No, ale kto wie, kwestia gustu pewnie, może ktoś lubi trudne osoby.

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Akurat z tym szukaniem chodziło mi bardziej o postacie pozytywne. Każdy chciałby mieć przyjaciela, który ma taki charakter, jaki sobie wymarzymy. Ktoś może chcieć mieć cichego znajomego, a ktoś inny chodzącą definicje wredoty xD Wszystko zależy od nas samych i naszego sposobu bycia. Wydaje mi się, że osoby, które lubią te czarne charaktery i negatywne postacie same mogą w jakiś sposób się z nimi identyfikować (nie mówię, że tak musi być zawsze i wszędzie), albo może dostrzegają w nich coś, co skłoniło ich do takich a nie innych decyzji np. jakaś trauma lub coś w tym stylu. Niektórzy zachowują się w koszmarny sposób przez wydarzenia z przeszłości…Oczywiście są też naturalne dupki -_- Ale o takich to się nawet nie opłaca mówić xd

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
A w ten sposób, no to możliwe całkiem. :P Chociaż też nie zawsze, czasem lubimy jakąś postać, bo faktycznie jest to ktoś kogo chciałoby się znać w rzeczywistości (np. bohaterki z LiS’a), czasem niekoniecznie chciałoby się mieć takiego przyjaciela, ale imponuje czymś innym lub są z jakichś powodów ciekawe. Ja tutaj szczególnie lubię postacie, które nie są pozbawione wad (to dziwne, ale lubię gdy bohater pali fajki xd), ale jednocześnie nie są fajtłapami i umieją sobie poradzić. Np. pewnie jestem jednym z niewielu, którzy lubią Michaela z GTA V, postać totalnie negatywna, kiepski mąż, ojciec i przyjaciel, jeden wielki oszust, ale ta postać wydaję mi się w tej grze właśnie najciekawsza. :p
Ja akurat jeśli lubię jakiś czarny charakter, to dlatego, że ma ciekawy charakter i pomimo przerażenia jakie wywołuje i zła, którego dokonuje, ma coś w sobie, że go lubię. Lubię złoli, przy których jednocześnie czekam na ich śmierć i jednocześnie liczę, że nic im się nie stanie, bo szkoda by było gdyby zła postać zniknęła i tutaj chyba najlepszym przykładem jest Negan z serialowego TWD, gość jest zły i okrutny, ale ma zabawne teksty i sporą charyzmę, że szybko stał się ulubionym bohaterem dla wielu osób. :p

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Podejrzewam, że każdy chciałby mieć za przyjaciółkę Chloe Price ;D Co do czarnych charakterów to większość jest wyssana z jakiejkolwiek osobowości, ale mam wrażenie, że coraz częściej tworzone są negatywne postacie z bardziej rozbudowaną historią i osobowością niż tylko „jestem zły bo tak i chcę podbić świat”. Chyba nikt nie lubi postaci pozbawionych wad, bo wtedy nie możemy się z nimi w ogóle utożsamić. Nikt nie jest idealny i nawet producenci gier o tym wiedzą ;) A propos postaci, których nikt nie lubi, to ja osobiście nie mam nic do Marka Jeffersona. Ta jego psychopatyczna natura jest ciekawa i uważam, że był nawet ciekawą postacią ;D Natomiast nie cierpię Rachel Amber, tak dla równowagi xd

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
Ale taką Chloe jak z BtS, bo później była zbyt punkowa. :P To prawda, że większość antagonistów jest po prostu złymi gośćmi bez charakteru, strasznie nie lubię tego archetypu typa, który po prostu chce podbić/zniszczyć świat.
O dziwo niektórzy nie zwracają uwagi na brak wad, jeśli zapytasz kogoś jaki powinien być idealny bohater gry/filmu/książki/czegokolwiek, to bardzo często w odpowiedzi dostaniesz same pozytywne cechy, ludzie zapominają o wadach.
No Jefferson był ciekawy, ale ten gość jest tak zimny, że nie da się go lubić. XD Co do Rachel to absolutnie Cię rozumiem, straszna z niej histeryczka, drama queen straszna, robi jazdy o byle co i oczekuje, że wszyscy będą się nad nią pochylać. xd ;_;

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Punkowa Chloe nie była nawet zła, ale faktycznie w BtS była trochę lepsza ;p A Rachel jest prawdziwą drama queen…Denerwowała mnie przez cały czas xd Kiedyś zdarzyło mi się natrafić na post o Rachel, w którym ktoś pisał, że według niego Rachel wykorzystywała Chloe do znalezienie matki. Bo ujmijmy to wprost- Rachel O NICZYM innym nie gadała, niż tylko o matce. Nawet w szpitalu w finale, jeśli wybraliśmy opcje nie powiedzenia jej o rozmowie z matką, ta zaraz mówi „a to nic nie szkodzi, będziemy jej szukać”. To jest naprawdę wkurzające. Rozumiem, że chciała ją znaleźć, bo każdy zasługuje na prawdę, ale mogła też bardziej przejmować się Chloe -_- W skrócie: Chloe sprzed ery punka była lepsza, a Rachel to królowa dramatu xD

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
Zbyt zbuntowana była potem, w BtS bardziej do zniesienia jak dla mnie. :P Rachel myślała, że jest najważniejsza, chociaż początkowo nie próbowała jej raczej wykorzystać do znalezienia matki, bo dowiedziała się o niej dopiero gdy się poznały, potem raczej oczekiwała, że Chloe będzie lojalną przyjaciółką i jej pomoże ze wszystkim. Co jak co, ale Rachel robiła tyle histerii o byle co podczas gdy Chloe przeszła w życiu znacznie więcej i lepiej sobie z tym wszystkim radziła. ;_;

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Rachel miała bardzo kochających rodziców, którzy bardzo ją wspierali. Mimo to uparła się na poznanie matki. Osobiście uważam, że było to trochę niezbyt miłe w stosunku do jej rodziców. Oni dali jej dom, a jej biologiczna matka- nic. Rozumiem, że Rachel miała prawo ją poznać, ale przecież to Rose i James zawsze przy niej byli. Wyglądało to tak, jakby trochę ich olała, bo „muszę znaleźć matkę, teraz, zaraz, już, Chloe, ruszaj się!” Ogólnie rzecz biorąc- nie żywię do niej sympatii i szczerze podziwiam Chloe, że z nią wytrzymała xd

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
No ja rozumiem, że mogła nie być zadowolona z tego, że tak ją rodzice oszukiwali, ale co to zmieniło, że się dowiedziała skoro miała dobry dom, a tamta była ćpunką? xd Zawsze w tego typu historiach jest, że ktoś się upiera, że musi poznać prawdziwą matkę za wszelką cenę jakby nie wiadomo co to miało zmienić w ich życiu. ;_; No prawda, ja też się dziwię, bym nie wyrobił z taką histeryczką, a już raz musiałem znosić osobę o podobnym usposobieniu i masakra z takimi. xd

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Bardzo często w historiach, w których dzieci dowiadują się, że są adoptowane bardzo chcą poznać swoich biologicznych rodziców bez względy na wszystko. Choćby nie wiem co. Podejrzewam, że wygląda to tak:
– Chcę poznać swoją biologiczną matkę!
– Ale oddała cię nam zaraz po twoim urodzeniu…Nigdy nawet nie chciała cię poznać lub odwiedzić…
– Nie ważne!
– Ale była ćpunką i piła. Daliśmy ci dom, schronienie i zawsze cię chroniliśmy…
– Nic mnie to nie obchodzi!
W prawdziwym świecie większość osób nie chciałaby poznać takiej osoby, bo zdawałyby sobie sprawę, kto ich wychował (bynajmniej takie mam wrażenie) albo jeśli już chciałby ją spotkać, to gdyby się na udało, to po prostu by zrezygnował, a nie jak Rachel „nic mnie to nie obchodzi, szukamy dalej, aż do śmierci” ;_; Takie osoby są faktycznie bardzo wkurzające. Jak ktoś raz na jakiś zacznie dramatyzować albo jak robi to z troski lub strachu, to w porządku, ale błagam- nie cały czas i nie w taki nachalny i denerwujący sposób -_- Cieszę się, że nie było jej w pierwszej części

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
No właśnie jestem ciekaw, czy w rzeczywistości ludzie tacy też są tak uparci, no na pewno nie aż tak chyba, ale czemu w ogóle im zależy, skoro ta ich zostawiła? :v Poza tym znienawidziła dotychczasowych rodziców jakby faktycznie byli jacyś źli.
Dobrze, że jej nie było to prawda, a w pierwszej części się można było zastanawiać jaka była Rachel, a potem w BtS pożałować, że się poznało odpowiedź. xd

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Oooo tak- bardzo pożałować xD W pierwszej części była ta lekka nutka tajemniczy- „Kim ona jest?”, „Jaka była? Co ją łączyła z Chloe?”…A potem w BtS- „Aha…czyli to taka drama queen…”. Mam też wrażenia, że w pierwszej części było mnóstwo postaci, o których można by więcej powiedzieć. Ja na przykład z chęcią poznałabym bardziej historię Victorii albo Nathana. Rozumiem, że historia Chloe również jest bardzo ciekawa (bo naprawdę jest), ale o innych postaciach też wszyscy z chęcią by posłuchali. Ogólnie postacie w pierwszej części były bardziej eksponowane, bo w BtS tylko cały czas Chloe, Chloe, Rachel, czasem rodzice Chloe i znów się zapętla. A pierwszej części zdarzyło nam się poznać historię postaci drugoplanowych- i to było ciekawe!

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
Tak bardzo było za czym tęsknić i czego szukać. Chloe powinna się cieszyć, że ją gdzieś wsiąkło i siedzieć w nadziei, że nie wróci. xd To prawda, postacie drugoplanowe w BtS były gorzej zarysowane, ale to też pewnie dlatego, że większość z nich jakoś tam znaliśmy (choć nie wszystkich, bo były nowe osoby). Ogólnie to najchętniej poznałbym historię tego dilera (Franka?), który jeździł tym kamperem, gość ewidentnie wcale nie był zły, po prostu coś źle się potoczyło w jego życiu i był jaki był.
Jestem ciekaw jak tam ta druga część też, ale nie wyszła w całości jeszcze i dość cicho o niej ogólnie, chyba już nie robi takiego szału.

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Ogólnie o Franku wiemy bardzo mało, a szkoda, bo jest o wiele ambitniejszą postacią niż tylko dilerem.
Mam wrażenie, że teraz gry z LiS nie robią już takiego szumu. Mimo że ta seria była naprawdę dobra i zawsze pozostanie w moim sercu, to mam wrażenie, iż wiele osób twierdzi, że gra się trocha wypala i nie pokaże nam już nic ciekawego ani zaskakującego, jak to zrobiła pierwsza część

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
No też tak myślę, że kolejne części nie będą już takim zaskoczeniem jak pierwsza. Ogólnie ja po pierwszej się nie spodziewałem czegoś takiego, gdy zobaczyłem zapowiedź, to sądziłem, że raczej przejdzie bez echa, a tu się okazała jedną z ciekawszych gier 2015 roku i sporą niespodzianką. Drugiej części nie pomaga też fakt tego epizodycznego wydawania (jak ja tego nienawidzę), bo tutaj mam wrażenie, że ten czas się naprawdę przeciąga, za chwilę minie rok odkąd pierwszy epizod został wypuszczony, a jeszcze całość się nie skończyła.

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Epizodyczne wydawanie to zło najgorsze :p Jak się raz wciągniesz, to przejdziesz cały epizod w jeden dzień, chcesz następny, a tu BANG- czekaj se z dwa miesiące albo dłużej, a potem powtórka z rozgrywki, bo znów trza czekać. Z jednej strony twórcy mają wtedy wygodniej, bo mogą se to robić w dowolnym tempie, ale niech postawią się na miejscu graczy, a nie tylko „my tu ciężko pracujemy, blablabla” xD

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
W przypadku seriali to już jest wkurzające, ale nie ma innej rady trzeba czekać, ale zmuszanie do czekania w przypadku gier wredne, gdzie często te epizody się kończą takim cliff hangerem, że chcesz wiedzieć co się dzieje. xd Dobrze, że na epizody chociaż dzielone są jedynie takie przygodówki, bo nie wyobrażam sobie żeby inne gry tak robiły, chociaż jedna taka ma być w przyszłym roku, ugh. xd

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Epizodyczne wydawanie seriali=zło i jeszcze raz zło. Nie wyobrażam sobie niektórych gier, gdyby były wydawane na epizody, bo to by była totalna masakra xd W niektórych grach to nie jest takie złe, bo masz takie „aaa, okej, trochę poczekamy, potem pogramy i będzie git”, ale to właśnie bardziej przy przygotówkach. Bo w bardziej poważnych grach byłby to zabieg iście tragiczny xD

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
Najgorsze w serialach jest to, że odcinek co tydzień, bo to, że sezon raz na rok to rozumiem, ale odcinki w takim dostępie czasu? xd Dlatego szanuję Netflixa, że puszcza od razu cały sezon i można oglądać, a nie co tydzień i jeszcze może przerwa w połowie sezonu na 2 miesiące. xd ;_;
Przy przygodówkach o serialowej konstrukcji jeszcze jako tako się sprawdza, ale gdyby tak mieli ciąć np. Wiedźmina to o Jezu. :p

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Ja wolę poczekać z rok, ale mieć cały sezon od razu, niż co tydzień czekać na odcinek :p Dlatego staram się oglądać już seriale zakończone lub takie jedno sezonowe.
Boję się sobie wyobrazić pociętego na takie wychodzące co miesiąc epizody „Wiedźmina” albo jakąś inną podobną produkcję…Straszne xd

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
Zwykle sezony na szczęście rok nie trwają, ale też wolę poczekać na pełny sezon, a i tak nic nie zastąpi tego uczucia gdy zaczynasz coś oglądać dopiero gdy jest już z 5 sezonów i tak spędzasz tydzień, czy dwa na oglądaniu serialu jednym ciągiem. :p
Wiedźmin to już taki hardkorowy przykład, gdzie takie cięcie źle by się odbiło na tej grze z pewnością. xd

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Davil Jak człowiek się wciągnie to i w jeden dzień cały serial obejrzy xD A seriali, co mają po 5 sezonów to ja się nawet boję zaczynać xDD
„Wiedźmin” to faktycznie już bardzo hardkorowy przykład, ale chyba najlepiej ukazuje, jaka by to była masakra, gdyby go podzielili na epizody :P

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
Ja też zawsze zwlekam z zaczęciem długiego serialu, ale zawsze jest fajnie tak móc usiąść i obejrzeć kilka sezonów ciągiem. xd No dokładnie. :p

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt I teraz ten dylemat- czy zacząć oglądać serial, który jest już wydany cały, ale ma dużo sezonów, czy zacząć nowy, ale czekać parę miesięcy na kolejne sezony :P Dylematy świata pierwszego xD

Odpowiedz
1
Valt

Valt

@Davil
O ile ma się czas, to lepiej zacząć ten co jest w całości, chyba, że nie ma się czasu na obejrzenie naraz tylu sezonów to wtedy nowy. :P

Odpowiedz
1
Davil

Davil

•  AUTOR

@Valt Wszystko zależy od tego, ile czasu można poświęcić danemu serialowi ;)

Odpowiedz
1

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej