Kto przechwyci Twój list do Świętego Mikołaja? – Harry Potter #1

Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Zauważyłeś literówkę, błąd ortograficzny lub stylistyczny? Napisz do nas.
Sprawdź naszego nowego bota! Rozpocznij rozmowę

Komentarze sameQuizy: 140

KarinaQuizXD

KarinaQuizXD

Przymknęłaś oczy, mocniej zakrywając swoje ramiona szalem i opierając bok głowy o ramię. Było Ci doskonale, ciepłe słońce ogrzewało Twoją twarz, a w powietrzu czułaś nadchodzący śnieg.
Nabrałaś sporą ilość mroźnego powietrza w płuca i po chwili wypuściłaś je z powrotem w postaci lekko mlecznej pary.
– Hej, mogę? – Otwarłaś oczy i podniosłaś głowę. Obok Ciebie stał Harry Potter.
– Jasne – powiedziałaś, choć nie miałaś ochoty na spędzanie czasu z chłopakiem.
– Zima idzie, co? – uniosłaś brwi na sekundę i opuściłaś je odwracając się do chłopaka.
– No tak to wygląda. – odparłaś i już miałaś zamiar wrócić do swojego świata, gdy chłopak znów się odezwał.
– Pisałaś list do Mikołaja?
– Tak – odpowiedziałaś niepewnie i odwróciłaś się w stronę chłopaka.
– Wydaje mi się, że to twój list – chłopak wyciągnął z kieszeni kopertę, dobrze poznałaś swoją papeterię, ale pozwoliłaś by chłopak wyciągnął list z koperty.
– Masz rację, to moje, jak się domyśliłeś?
– Hermiona mówiła, że kiedyś widziała jak w bibliotece coś pisałaś na podobnej papeterii.
– Dziewczyna ma oko i oczywiście rację, to moja ulubiona papeteria i zawsze z niej korzystam.
Harry uśmiechnął się i położył sobie swoją torbę na udach. – Mam dla ciebie prezent, co prawda nie wiem co by cię ucieszyło, ale pomyślałem sobie, że to będzie coś neutralnego. – Chłopak wyciągnął ładnie zapakowany prezent i wręczył Ci go. – Najlepszego.
– Dziękuję. – odebrałaś prezent i chwilę na niego patrzyłaś.
– Może otworzysz? – zerknęłaś na chłopaka i przytaknęłaś mu głową.
– Mam taki zamiar, choć jest tak ładnie zapakowane, że chcę się nacieszyć jeszcze tym widokiem.
Powoli rozkleiłaś boki prezentu i z wewnątrz wyciągnęłaś aparat.
– Dzięki, nie miałam jeszcze aparatu.
Przysunęłaś się do Harry’ego i objęłaś go robiąc wam zdjęcie z dość bliska. – Spontaniczne zdjęcia są najlepsze – skwitowałaś i uśmiechnęłaś się wesoło.
– Będę szedł do Hogsmeade teraz, może masz ochotę przejść się ze mną?
Wzruszyłaś ramionami i podniosłaś się z miejsca. – Chętnie, ale jeśli postawisz mi gorącą czekoladę, albo herbatę z imbirem.
Harry uśmiechnął się i użyczył Ci swego ramienia, które chętnie przyjęłaś.
Ponieważ był weekend w miasteczku sporo było uczniów, a więc chodniki, kawiarnie i sklepy były mocno zatłoczone.
– Idziesz się spotkać z Hermioną i Ronem? – spytałaś, z nadzieją, że Harry Ci nie przytaknie, nie przeszkadzają Ci przyjaciele chłopaka, tak samo jak on sam, ale podejrzewałaś, że w towarzystwie jego przyjaciół mogłabyś się czuć jak piąte koło u wozu.
– Nie, oni dziś mieli plany, a ja potrzebowałem kupić sobie nowe pergaminy i pióra.
– Ah to dobrze, to chyba jeden z nielicznych sklepów gdzie przeważnie nie ma tłoków. – odparłaś i przytuliłaś się do ramienia chłopaka, próbując wyminąć grupkę osób nadchodzących z przeciwka.
Harry popatrzył na Ciebie, a Ty popatrzyłaś na chłopaka, wasze spojrzenia długo mieszały się ze sobą, w końcu jako pierwsza nie wytrzymałaś i uśmiechnęłaś się, pytając – No co?
– Nic – chłopak lekko przekręcił głowę i poszliście dalej.
Harry kupił sobie to co potrzebował, a Ty skusiłaś się na ładne, nowe pióro, które urzekło Cię swoim wyglądem.
– To co teraz, trzy miotły?
– W życiu, nie znoszę takich tłoków, weźmy coś na wynos i chodźmy na spacer, wolę jak mnie nie podsłuch**ą i nikt nie przepycha się koło mnie.
– Jasne, możemy i tak.
Harry kupił wam po herbacie, a Ty w sklepie na przeciwko kupiłaś kilka ulubionych przysmaków, z którymi postanowiłaś podzielić się z chłopakiem. Do zamku wróciliście późnym wieczorem, o dziwo miło spędzało Ci się czas z Potterem, którego miałaś okazję lepiej poznać. Chłopak odprowadził Cię pod Dormitorium i tam zatrzymaliście się jeszcze na chwilę.
– Dziękuję ci za prezent mikołajkowy, bardzo mi się podoba i na pewno będę z niego korzystać.
– Proszę. – chłopak uśmiechnął się i cmoknął Cię w kącik ust. – Dzięki za spędzony wspólnie czas.
Lekko się zarumieniłaś, ale odparłaś chłopakowi bez namysłu – Nie ma za co. – uśmiechnęłaś się życzliwie i wróciłaś do swojego Dormitorium rozstając się z chłopakiem. Podziel się wynikiem w komentarzu!

Odpowiedz
1
CiastkoPsa112

CiastkoPsa112

Tom..

Odpowiedz
1
CornelleMalfoy

CornelleMalfoy

Tom!

Odpowiedz
1
Czarna_Woda15

Czarna_Woda15

Tom ^^

Odpowiedz
1
AlexPotter2054

AlexPotter2054

Wow. To było wspaniałe. Miałam prawie wszystkich o proc z Harry’ego. Wyślesz mi do niego wynik? Plis

Ps Kocham twoje quizy. 😍😘💗💗💓❤

Odpowiedz
1
edyta92

edyta92

•  AUTOR

@AlexPotter2054 Przymknęłaś oczy, mocniej zakrywając swoje ramiona szalem i opierając bok głowy o ramię. Było Ci doskonale, ciepłe słońce ogrzewało Twoją twarz, a w powietrzu czułaś nadchodzący śnieg.
Nabrałaś sporą ilość mroźnego powietrza w płuca i po chwili wypuściłaś je z powrotem w postaci lekko mlecznej pary.
– Hej, mogę? – Otwarłaś oczy i podniosłaś głowę. Obok Ciebie stał Harry Potter.
– Jasne – powiedziałaś, choć nie miałaś ochoty na spędzanie czasu z chłopakiem.
– Zima idzie, co? – uniosłaś brwi na sekundę i opuściłaś je odwracając się do chłopaka.
– No tak to wygląda. – odparłaś i już miałaś zamiar wrócić do swojego świata, gdy chłopak znów się odezwał.
– Pisałaś list do Mikołaja?
– Tak – odpowiedziałaś niepewnie i odwróciłaś się w stronę chłopaka.
– Wydaje mi się, że to twój list – chłopak wyciągnął z kieszeni kopertę, dobrze poznałaś swoją papeterię, ale pozwoliłaś by chłopak wyciągnął list z koperty.
– Masz rację, to moje, jak się domyśliłeś?
– Hermiona mówiła, że kiedyś widziała jak w bibliotece coś pisałaś na podobnej papeterii.
– Dziewczyna ma oko i oczywiście rację, to moja ulubiona papeteria i zawsze z niej korzystam.
Harry uśmiechnął się i położył sobie swoją torbę na udach. – Mam dla ciebie prezent, co prawda nie wiem co by cię ucieszyło, ale pomyślałem sobie, że to będzie coś neutralnego. – Chłopak wyciągnął ładnie zapakowany prezent i wręczył Ci go. – Najlepszego.
– Dziękuję. – odebrałaś prezent i chwilę na niego patrzyłaś.
– Może otworzysz? – zerknęłaś na chłopaka i przytaknęłaś mu głową.
– Mam taki zamiar, choć jest tak ładnie zapakowane, że chcę się nacieszyć jeszcze tym widokiem.
Powoli rozkleiłaś boki prezentu i z wewnątrz wyciągnęłaś aparat.
– Dzięki, nie miałam jeszcze aparatu.
Przysunęłaś się do Harry’ego i objęłaś go robiąc wam zdjęcie z dość bliska. – Spontaniczne zdjęcia są najlepsze – skwitowałaś i uśmiechnęłaś się wesoło.
– Będę szedł do Hogsmeade teraz, może masz ochotę przejść się ze mną?
Wzruszyłaś ramionami i podniosłaś się z miejsca. – Chętnie, ale jeśli postawisz mi gorącą czekoladę, albo herbatę z imbirem.
Harry uśmiechnął się i użyczył Ci swego ramienia, które chętnie przyjęłaś.
Ponieważ był weekend w miasteczku sporo było uczniów, a więc chodniki, kawiarnie i sklepy były mocno zatłoczone.
– Idziesz się spotkać z Hermioną i Ronem? – spytałaś, z nadzieją, że Harry Ci nie przytaknie, nie przeszkadzają Ci przyjaciele chłopaka, tak samo jak on sam, ale podejrzewałaś, że w towarzystwie jego przyjaciół mogłabyś się czuć jak piąte koło u wozu.
– Nie, oni dziś mieli plany, a ja potrzebowałem kupić sobie nowe pergaminy i pióra.
– Ah to dobrze, to chyba jeden z nielicznych sklepów gdzie przeważnie nie ma tłoków. – odparłaś i przytuliłaś się do ramienia chłopaka, próbując wyminąć grupkę osób nadchodzących z przeciwka.
Harry popatrzył na Ciebie, a Ty popatrzyłaś na chłopaka, wasze spojrzenia długo mieszały się ze sobą, w końcu jako pierwsza nie wytrzymałaś i uśmiechnęłaś się, pytając – No co?
– Nic – chłopak lekko przekręcił głowę i poszliście dalej.
Harry kupił sobie to co potrzebował, a Ty skusiłaś się na ładne, nowe pióro, które urzekło Cię swoim wyglądem.
– To co teraz, trzy miotły?
– W życiu, nie znoszę takich tłoków, weźmy coś na wynos i chodźmy na spacer, wolę jak mnie nie podsłuch**ą i nikt nie przepycha się koło mnie.
– Jasne, możemy i tak.
Harry kupił wam po herbacie, a Ty w sklepie na przeciwko kupiłaś kilka ulubionych przysmaków, z którymi postanowiłaś podzielić się z chłopakiem. Do zamku wróciliście późnym wieczorem, o dziwo miło spędzało Ci się czas z Potterem, którego miałaś okazję lepiej poznać. Chłopak odprowadził Cię pod Dormitorium i tam zatrzymaliście się jeszcze na chwilę.
– Dziękuję ci za prezent mikołajkowy, bardzo mi się podoba i na pewno będę z niego korzystać.
– Proszę. – chłopak uśmiechnął się i cmoknął Cię w kącik ust. – Dzięki za spędzony wspólnie czas.
Lekko się zarumieniłaś, ale odparłaś chłopakowi bez namysłu – Nie ma za co. – uśmiechnęłaś się życzliwie i wróciłaś do swojego Dormitorium rozstając się z chłopakiem. Podziel się wynikiem w komentarzu!

Odpowiedz
1
AlexPotter2054

AlexPotter2054

@edyta92 Dzięki. 😍😘

Odpowiedz
1
_Midami_

_Midami_

James
Weszłaś na trybuny i stanęłaś obok Syriusza.
Chłopak podniósł na Ciebie swoje spojrzenie i uśmiechnął się do Ciebie, Ty za to posłałaś mu wyczekujące spojrzenie, chłopak wstał i zwrócił się do chłopaka, który siedział dotychczas obok niego.
– Musisz mi wybaczyć, ale to miejsce tej uroczej kobietki.
Chłopak popatrzył na Syriusza i uchylił usta najpewniej z chęcią odpowiedzi czegoś istotnie nieważnego. Założyłaś ręce na piersi i przewróciłaś oczami. – To za długo trwa. – szepnęłaś, a Syriusz klasnął w dłonie. – No już moi kochani, wszyscy przesuwają się o jedno miejsce.
I tak się stało, wszyscy wstali i przesunęli się o jedno miejsce robiąc Ci miejsce przy Syriuszu, cicho prychnęłaś i usiadłaś na ciepłej ławce.
Syriusz wychylił się na chwilę, jednak szybko ponownie usiadł wyprostowany.
– Z czego się śmiejesz? – Spytałaś i już miałaś się wychylić, ale gryfon nie pozwolił Ci na to. Chłopak objął Cię i przysunął sobie Twoje ucho do swoich warg.
– Jakaś dziewczyna chyba straciła miejsca i biedna sierotka teraz chyba analizuje jak do tego doszło.
– Jesteś bezduszny. – odpowiedziałaś bez namysłu, powstrzymując uśmiech.
– No wypraszam sobie, dla ciebie to zrobiłem.
– Ja przynajmniej się z tego nie śmieję.
Syriusz podniósł brew i zmierzył Cię spojrzeniem.
– Może powściągasz uśmiech, ale twoje oczy się śmieją. – Chłopak wykonał gest, który miał świadczyć, że Cię obserwuje i dodał w woli ścisłości. – Ja już cię za dobrze poznałem by uwierzyć w twoje kłamstewka.
Oboje uśmiechnęliście się do siebie, a Syriusz zanucił z zadowoleniem coś co absolutnie nie przypominało niczego prócz bełkotu.
– W ogóle co to za pomysł by dziś robić mecz. – Powiedziałaś zaczepnie i nie musiałaś długo czekać by Syriusz podjął temat.
– Dziś jest wyjątkowy dzień, ale James nie pozwoli sobie pucharu tak łatwo odebrać.
Prychnęłaś i kontynuowałaś – Ale za to z łatwością on mi został odebrany.
Syriusz objął Cię i cmoknął. – Nie łam mi serca.
– Zaraz ci kark przetracę jak nie weźmiesz tych klejących łap, dobrze wiesz, że nie znoszę jak to robisz.
Chłopak wzruszył ramionami i położył ręce na udach.
Po chwili jednak pożałowałaś swoich słów, bo miałaś zamiar podpytać chłopaka komu James robi Mikołajkowy prezent, ale teraz podejrzewałaś, że możesz nic nie ugrać, lecz mimo to postanowiłaś spróbować.
– Przechwyciłeś czyjąś kartkę do Mikołaja?
– Na szczęście nie, nie mam zamiaru robić prezentów komuś kogo w ogóle nie znam.
– A James?
– On robi, nawet coś już zaplanował.
Kułaś żelazo póki gorące, mając nadzieję, że chłopak się wygada. – A co szykuje?
– A to coś specjalnego, dla specjalnej osoby.
Przełknęłaś ślinę zaniepokojona słowami chłopaka.
– On ci tak powiedział?
– No raczej, a co myślisz, że sam to wyczytałem z gwiazd?
Zaśmiałaś się na jedną krótką chwilę i spytałaś ponownie.- Powiesz mi co przygotował i dla kogo?
Gryfon westchnął i wyszeptał. – To tajne informacje pod nazwą „nie twój”.
– Nie twój? A cóż to za nielogiczna nazwa?
– Tak ma być. – Syriusz uśmiechnął się zadziornie, lecz postanowiłaś kontynuować, choć ta rozmowa trwała już zdecydowanie za długo, w między czasie przegapiłaś kilka bramek.
– Co to znaczy, ten nie twój?
– Nie twój interes. – Syriusz warknął i wystawił Ci język. Nie pozostałaś mu jednak dłużna wystawiając w jego kierunku środkowy palec.
– Palant – pomyślałaś i wróciłaś do obserwowania meczu, na którym zupełnie nie mogłaś się skupić.
Mecz się skończył wygraną waszego domu, ludzie wiwatowali i cieszyli się Syriusz już zdążył połowę trybun zaprosić na imprezę do pokoju Wspólnego, zachowywał się zupełnie jakby ten pokój należał tylko do niego i tak, kiedy inni opuszczali trybuny Ty wciąż pozostawałaś na swoim miejscu. Remusowi machnęłaś by szedł, bo najwidoczniej z trójki znajomych tylko on zauważył, że wciąż pozostawałaś na miejscu.
W końcu na stadionie zrobiło się zupełnie cicho, jeszcze z oddali słyszałaś śmiechy uczniów, którzy szli po błoniach w stronę zamku.
Spojrzałaś na niebo, na zachodzące słońce i westchnęłaś w duchu – Tak szybko robi się zimno i ciemno. Brakuje mi słonecznych i długich dni.
– A więc to tu się ukryłaś?
Odwróciłaś głowę w stronę Jamesa, który szedł w Twoją stronę w swoim codziennym stroju.
– Zaskakujące wnioski wyciągasz, nie zamierzałam się chować. Właśnie tak powstają plotki.
James podrapał się po karku. – Nie to miałem na myśli, żartowałem tylko.
Westchnęłaś wymownie, a chłopak podszedł bliżej, przekroczył Twoje nogi i usiadł po Twojej lewej stronie.
– Jesteś zła?
Nie odpowiedziałaś nic tylko ruszyłaś głową co nie bardzo miało znaczyć ani tak, ani nie, bardziej potwierdzało Twoje wahanie.
James objął Cię i pocałował w skroń.
– To przez Syriusza?
– Tak, denerwuje mnie, jest egocentrykiem, do tego egoistą, a jednocześnie pozerem i cholernie przystojnym palantem, który szuka tylko uciech życia dla samego siebie.
– O… i ładnie go podsumowałaś – James skwitował na co oboje zaśmialiście się.
– Chciałam ten dzień spędzić z tobą, a przynajmniej tyle co z niego zostało.
– Wiem o tym dlatego tu jestem, Remus mi powiedział gdzie powinienem cię szukać.
– Czyj list do Mikołaja przechwyciłaś? – James zbił Cię z tropu.
Popatrzył na Ciebie, a Ty lekko odwróciłaś wzrok na niego, było coraz ciemniej i coraz słabiej widziałaś jego twarz.
– Jakiegoś gościa ze Slytherinu, rano wysłałam mu bon podarunkowy na badanie mocnej głowy.
– Co masz na myśli?
– Serio? No alkohol mu wysłałam, jego list był tak prymitywny, że miałam wrażenie, że pisał go w innej epoce, miliony lat temu.
– To w końcu ślizgon.
– Nieważne – wyciągnęłaś różdżkę i machnęłaś nią, a po chwili przyleciały do Ciebie małe słoiczki, wyczarowałaś płomyczek i pozamykałaś każdy z osobna. Na trybunach w końcu zrobiło się jasno, a Ty mogłaś znów obserwować chłopaka.
– A ty przechwyciłeś jakiś list?
– Syriusz ci nie mówił?
– A daj mi spokój, tak mi powiedział, że to nie mój interes.
James się zaśmiał i potarł sobie kark.
– Syriusz jest specyficzny, ale wiesz, że to kochany facet?
– To retoryczne pytanie? Bo trochę nim zajeżdża, a skoro postawiłeś mnie przed stwierdzeniem, potwierdzonym, najpewniej twoją opinią, to raczej to przemilczę.
– Jesteś dziś kąśliwa, mam nadzieję, że to ci wynagrodzi część bólu jaki miałaś z jego powodu.
Chłopak postawił na Twoich udach paczuszkę.
Uśmiechnęłaś się i popatrzyłaś na Jamesa. – Ty?
– Yhym, nawet nie wiesz jak się ucieszyłem kiedy ujrzałem twoje pismo, moja wierna fanko.
Zaśmiałaś się i dodałaś – tak się podpisałam.
– Tak i bardzo mi się to spodobało.
– Ty tak samo jak Syriusz jesteś niereformowalny, ale w przeciwieństwie do niego masz odrobinę więcej mózgu.
Zaśmiałaś się ponownie i odpakowałaś pudełko w którym było inne pudełko. Więc podniosłaś wieko kolejnego pudełka, w którym odnalazłaś kolejne pudełko.
– No co jest? – spytałaś odkładając na bok puste pudełka i podnosząc wieko kolejnego mniejszego, w środku znalazłaś jeszcze jedno pudełko, a w kolejnym jeszcze jedno.
– Cholera James! – krzyknęłaś z oburzeniem i wstałaś z miejsca, kładąc na ławce pudełko już stosunkowo bardzo małe. Otwarłaś jeszcze dwa pudełka w końcu napotykając wzrokiem na maleńkie czerwone pudełeczko, wyciągnęłaś je na otwartą dłoń. Pudełeczko było malutkie mogące pomieścić jedynie kolczyki, lub pierścionek.
Kiedy podniosłaś wieczko ze środka wyleciały małe, trzepoczące kolorowymi skrzydełkami, motylki, które rozpłynęły się w powietrzu, w środku, na miękkiej poduszeczce wbity był złoty pierścionek, niewielki z drobnymi kamieniami szlachetnymi.
– Co to ma znaczyć Jamesie? – spojrzałaś w miejsce, w którym co dopiero siedział James, lecz jego już tam nie było, odnalazłaś do przed sobą klęczącego na jednym kolanie. Wolną dłonią przykryłaś sobie usta, a oczy zaszły Ci mgłą.
– Kocham cię i wiem, jak bardzo wyda ci się to egoistyczne, ale pragnę byś towarzyszyła mi przez resztę życia.
Zaśmiałaś się na jedną krótką chwilę, ale od razu entuzjastycznie pokiwałaś głową, przyjmując oświadczyny chłopaka.
James założył na Twój palec pierścionek, a po chwili wstał i zamknął Cię w ramionach.
– Wiesz, że miałam ochotę cię zabić?
– Taki żarcik, chciałem ci dać duży prezent, a pierścionek jest taki maleńki.
– Dlatego postanowiłeś dać mi 8 pustych pudełek?
– Tak.
James uśmiechnął się tak wesoło, że sama uznałaś ten gest na niezwykle zabawny.
– Dziękuję, zaskoczyłeś mnie i naprawdę poprawiłeś humor, teraz zupełnie rozumiem te zdawkowe odpowiedzi Syriusza.
– No właśnie i jeśli o nim mowa, to lepiej chodźmy, bo tak naprawdę to jest impreza dla nas.
– Żartujesz?
– No nie.
Razem ruszyliście w stronę zamku i już po chwili przekroczyliście próg portretu grubej damy, Syriusz wyleciał przed szereg i obsypał was kolorowym konfetti, które wyleciało z końca jego różdżki. – Niech żyją narzeczeni. – Chłopak zamknął was w niedźwiedzim uścisku i powiedział – jako pierwszy składam moje życzenia. No i witaj w rodzinie. – Syriusz oddalił się, ale tylko na długość ramion, dokładnie przypatrzył Ci się i cmoknął. – Moja piękna bratowa.
Popatrzyłaś na Jamesa lekko przerażona. – Twoi rodzice chyba tego nie zrobili? Nie są na tyle nierozważni by go zaadoptować, prawda?
– Oj, moja droga bratowa lubi sobie pożartować. Oczywiście, że mnie nie zaadoptowali, ale James to mój brat duchowy.
Zaśmiałaś się nie mając ochoty zagłębiać się dłużej w tej dyskusji z Syriuszem, którego jeszcze nigdy nie udało Ci się przegadać.
– No, a teraz zaszczycicie nas jakimś buziakiem? – Syriusz poruszył brwiami, a James od razu podłapał temat i obejmując Cię zaczął całować namiętnie ku uciesze zgromadzonych. Cały wieczór minął wam w szampańskim humorze i nawet Syriusz nie drażnił Cię swoją dziecinnością.

Odpowiedz
1
Hermiona.Malfoy

Hermiona.Malfoy

Draco

Odpowiedz
1
Kalanadii

Kalanadii

Draco
– Zawsze ze wszystkim czekasz do ostatniej chwili? – Draco, który siedział przy jednej ze ścian z rękami założonymi za głową, spytał Cię już mocno znudzonym głosem.
– Różnie, ale zupełnie o tym zapomniałam Draco. – uśmiechnęłaś się i naniosłaś poprawki na swoją mapę nieba.
– Może powinienem ci dać swoją do odpisania? – Chłopak bardziej stwierdził, niż spytał, ale nie miałaś zamiaru iść na łatwiznę.
– Nie ma mowy, za niedługo skończę. – skłamałaś i ponownie spojrzałaś przez teleskop na niebo ustawiając odpowiednie przybliżenie, po chwili sporządziłaś krótką notatkę w dole mapy.
Draco głośno ziewnął i podniósł się z ziemi. – Idę już.
– Co? – Odwróciłaś się i ujrzałaś blondyna już schodzącego po schodach, szybko jednak zerwałaś się z miejsca i dogoniłaś go, łapiąc za kraj szaty.
– Nie idź.
Chłopak popatrzył na Ciebie, a Ty zeszłaś niżej łapiąc go za ramię i przytulając je do siebie.
– No co ty? Nie chce mi się dłużej tu z tobą siedzieć, puść mnie.
– Draco no proszę. – przygryzłaś policzek od środka i spuściłaś wzrok. – Boję się tu zostać sama.
Draco milczał, a Ty nie miałaś odwagi podnieść na niego wzroku domyślając się co możesz zobaczyć. Draco wyciągnął dłoń i objął Cię wracając z Tobą na wieżę.
– No to może chociaż dasz sobie pomóc?
– Dziękuję. – szepnęłaś i ponownie uklęknęłaś przed swoją mapą nieba.
– Eh… Chyba nie jesteś najlepsza z astronomii co? Już teraz widzę, że masz dwa błędy, tu i tu. – Chłopak pokazał Ci dwie rzeczy stosunkowo niedaleko siebie. – Daj to.
Draco klęknął obok Ciebie i podwinął swoje rękawy koszuli aż po łokcie, odsłaniając swoje przedramiona.
– Co to? – spytałaś biorąc jego dłoń i odwracając jego wewnętrzną część przodem do siebie, na przedramieniu ujrzałaś mroczny znak. – Oh… – westchnęłaś, a blondyn zabrał swoją dłoń.
– Czemu mi o tym nie powiedziałeś?
Draco uniósł brew i parsknął. – Nie miałem pojęcia, że to taki powód do dumy, chcesz to ci załatwię taki sam.
– No nie chcę – szepnęłaś, a chłopak zagryzł zęby patrząc na Ciebie.
– Chyba lepiej będzie jak sama sobie to dokończysz, nastawiłem ci już teleskop.
– Nie idź Draco, jesteśmy przyjaciółmi.
– Nadal jesteśmy? Co?
– Kurde – przeklęłaś w myślach to, że odkryłaś mroczny znak na ramieniu chłopaka, nie sprawiło, że skreśliłaś go od razu ze swojego serca. Draco zawsze był dla Ciebie kimś więcej, ale postanowiłaś nie wyrywać się ze swoimi uczuciami. Wolałaś mieć mniej niż nie mieć nic.
– Głupi jesteś, jak możesz myśleć inaczej?
– Mam swoje powody. – Draco uśmiechnął się do Ciebie i naniósł poprawki na Twoją mapę.
Kiedy byłaś już pewna, że chłopak nigdzie się nie wybiera, poprawiłaś błędy i zajęłaś się ostatnią już pozycją na swojej mapie.
Draco ustawił Ci odpowiednie przybliżenie i kierunek. Byłaś mu wdzięczna, bo samej zajęłoby Ci to dużo więcej czasu.
Niecałą godzinę później Twoja mapa nieba była już gotowa. Draco siedział na ziemi podpierając się ramionami za plecami i przypatrywał Ci się.
Zwinęłaś mapę, schowałaś swoje książki i przybory.
Zerknęłaś na chłopaka i uśmiechnęłaś się bezwiednie. – O co chodzi?
Blondyn wzruszył ramionami i uśmiechnął się beztrosko. – Nic ,ale ładna jesteś.
Zarumieniłaś się, a Draco przysunął się do Ciebie i pogładził Twój policzek.
– Wiesz, ponieważ się przyjaźnimy to cię ostrzegę, bo ja chyba lubię bawić się uczuciami dziewczyn, więc raczej nie przyzwyczajaj się. – Draco nawinął kosmyk Twoich włosów na palec i wplótł dłoń w Twoje włosy.
– To już nie ma znaczenia Draco, od dawna nie mogę ci obiecać, że się nie zaangażuję.
Draco odsunął się od Ciebie minimalnie i spojrzał w Twoje ciepłe tęczówki, dłonią delikatnie masował Twoje miękkie włosy, a drugą wciąż przytrzymywał Cię.
– Jak to możliwe?
– Ciebie da się kochać, czy to takie dziwne?
– Raczej dziwi mnie fakt, że nie zauważyłem tego, w dodatku mówiłem ci o różnych innych kobietach i nic nie wskazywało, że cię to rusza.
Zaśmiałaś się i przytuliłaś policzek do swojego ramienia, patrząc na chłopaka spod długich rzęs. – To banalnie proste ukrywać uczucia, ty także robisz to wyśmienicie. Całkiem udane Mikołajki, prawda? – spytałaś retorycznie uśmiechając się.
– Mikołajki, cholera. Zupełnie zapomniałem.
Chłopak wsunął dłoń do kieszeni i wyciągnął z niej coś co po chwili położył przed Tobą.
– To kamień, dla mnie?
– Tak, chciałaś coś nieosiągalnego, uwierz mi nie przespałem kilka nocy by wymyślić co by to mogło być. To kamień z jednej ze spadających gwiazd, który wylądowała na ziemi.
– Niesamowite, dziękuję.
– Proszę bardzo.
– Szkoda, że ja nie mogłam przechwycić twojego listu.
– Tak naprawdę to zamieniłem się z kimś na twój list, nie chciałem by ktoś inny ci coś dał.
Popatrzyłaś na chłopaka i poprawiłaś swoje włosy, które ładnie ułożyły się na Twojej piersi.
– Dlaczego?
– Nie wiem dlaczego, po prostu nie chciałem by ktoś ci coś dawał, ja chciałem ci coś dać, cokolwiek by to nie było.
– Jak zakochany. – Szepnęłaś i przełknęłaś ślinę.
– Tak… Dokładnie tak, bo być może jestem zakochany.
Uniosłaś wzrok i przygryzłaś wargę.
– Zawsze chciałem sam to zrobić, chyba dziś w końcu nadeszła pora bym mógł spróbować jak smakujesz.
Chłopak wyciągnął wargę spod Twoich zębów i pocałował Cię namiętnie, delikatnie przygryzł Twoją wargę i przeciągnął pocałunek dalej, jeszcze długo kontynuując przyjemną chwilę zapomnienia.
– Jesteś lepsza niż mogłem sobie wyobrażać.
Uśmiechnęłaś się, Twoje policzki zaróżowiły się i jedyne na co miałaś ochotę to ułożyć głowę na ramieniu chłopaka i nie ruszać się z wieży aż do świtu.
– Mogę? – spytałaś dotykając piersi chłopaka.
On odpowiedział Ci kiwnięciem głowy, wsunęłaś się pomiędzy jego nogi i ułożyłaś wygodnie na jego piersi. – Czy jest taka szansa byśmy tu zostali aż do wzejścia słońca?
– Jeśli chcesz.
Bardzo długo rozmawialiście, ale mimo tego i tak w końcu zasnęłaś.
Delikatne muśnięcia obudziły Cię, powoli zaczynałaś uchylać powieki, nie bardzo wiedząc co się dzieje. Jakiś materiał zsunął się z Twoich ramion, szybko jednak go podciągnęłaś pod szyję.
– Obudź się, już za chwilę będzie świt, myślę, że chciałabyś go zobaczyć.
– Draco? – Uniosłaś głowę i zawahałaś się rozglądając się po wieży astronomicznej. – Więc to nie był sen. – Stwierdziłaś, a Draco upewnił Cię pocałunkiem.
– Zdecydowanie to wszystko działo się naprawdę.
Odwróciłaś głowę, podobnie jak blondyn i we dwoje patrzyliście na zjawiskowy wschód słońca. Draco objął Cię ramionami dodatkowo ogrzewając Twoje ciało.
– Kocham cię – wyszeptałaś, a Draco po chwili odpowiedział Ci tym samym, budząc do życia przysłowiowe motyle, w Twoim żołądku.
Kilka godzin później obudziłaś się w swoim dormitorium, od razu usiadłaś i zaczęłaś się zastanawiać nad tym wszystkim co się wydarzyło, musiałaś mieć pewność, że to nie był sen.
Spuściłaś nogi z łóżka i wtedy to ujrzałaś, na Twoim nocnym stoliczku leżał kamyk od Draco, a pod kamykiem leżała karteczka z napisem, „To nie był sen. Czekam w pokoju wspólnym”.
Szybko wybiegłaś z Dormitorium i już po chwili go ujrzałaś, chłopak rozłożył ramiona, a Ty ku zdziwieniu wszystkich obecnych w pokoju wspólnym wbiegłaś w nie mocno się przytulając do blondyna. Podziel się wynikiem w komentarzu!

Odpowiedz
1
Maruderka

Maruderka

Syriusz ❤😊😘
– Nie miałeś wyrzutów nigdy, że traktujesz z Jamesem, Remusa tak przedmiotowo? – Spytałaś Syriusza obcinając mu włosy w łazience prefektów.
– Nie, a to z prostego powodu, nigdy go tak nie traktujemy.
Parsknęłaś krzywo ucinając włosy chłopaka, co jednak postanowiłaś przemilczeć. – Z mojej perspektywy tak to właśnie wygląda.
– Wiesz jak jest z tą perspektywą, ona lubi się zmieniać wraz z punktem stania.
Teraz to Syriusz ruszył głową, przez co znów krzywo ścięłaś mu włosy.
– Zaraz cię przywiążę! – krzyknęłaś na chłopaka poirytowana.
– Nie miałem pojęcia, że tak lubisz. – Słyszałaś w głosie chłopaka rozbawienie i postanowiłaś go szybko ostudzić. – No może, ale jak będziesz tak obracać tą głową to będziesz wyglądać jak wystrzępiony kogut.
– Co! – chłopak zerwał się z miejsca i podbiegł do lustra.
– Co ty mi zrobiłaś? – Gryfon wskazał na swoje włosy, a w jego oczach widziałaś przerażenie, Tobie natomiast było bardzo radośnie.
-To twoja wina, gdybyś się nie ruszał…
– Oj, już nie obracaj kota do góry łapami.
– Ogonem. – Syriusz uniósł brwi, a Ty wyjaśniłaś. – Mówi się do góry ogonem, nie łapami.
– Zrobiłaś to specjalnie, tak?
– Już powiedziałam to twoja wina, bo się ruszałeś. – Założyłaś ręce na piersi, a Syriusz podszedł do Ciebie szybko.
– Jak mogłaś mnie tak oszpecić, żadna na mnie nie popatrzy, a dziś są Mikołajki.
Naburmuszyłaś się słysząc swojego chłopaka i walnęłaś go mocno w bok głowy.
– Jesteś podły, ja ci już nie wystarczam?
Popatrzyliście sobie w oczy, szare tęczówki mieszały się z kolorem Twoich, a pomiędzy wami atmosfera zaczęła się zagęszczać. W jednej chwili spojrzenie chłopaka pociemniało, a w drugiej byliście już w wodzie. Wasze usta szybko się odnajdywały, a woda przyjemnie otaczała wasze ciała.
Uśmiechnęłaś się opierając się czołem o czoło chłopaka. – Czemuś to zrobił?
– Bo cię kocham, zarówno wkurzać jak i godzić się z tobą.
– Jesteś tak bardzo dziecinny, że czasem aż mnie to boli.
Syriusz uśmiechnął się i sięgnął do spodni, z których wyciągnął różdżkę. – Accio.
Do jego dłoni coś przyleciało, co po chwili Ci wręczył.
– Co to? – spytałaś odwracając się przodem do brzegu wanny i kładąc na brzegu prezent pociągnęłaś za kokardę.
– Prezent mikołajkowy oczywiście, to ja przechwyciłem twój list. – Syriusz uśmiechnął się dumnie, a Ty ze środka wyciągnęłaś mały szklany przedmiot. W szklanej kuli były małe również szklane kuleczki.
– Co to jest? – spytałaś pierwszy raz widząc taki przedmiot.
– To coś bardzo osobistego, tak jak chciałaś.
Syriusz wyciągnął Ci przedmiot z dłoni i potrząsnął nim. – Pierwsze spotkanie. – powiedział i rzucił przedmiot przed siebie. Przez kolejne kilka sekund nic się nie wydarzyło. Syriusz złapał Cię pod boki i posadził Cię na brzegu, sam wyskakując z wody i siadając obok Ciebie, kiedy woda przestała falować ujrzałaś to. Ty i Syriusz wpatrujących się w siebie, on uśmiechnął się, a po chwili dostał kaflem od Jamesa, który postanowił sprawdzić refleks przyjaciela. Widziałaś jak biegniesz do chłopaka i pytasz czy nic mu nie jest, a ten ujmuje Cię swoim tekstem o aniołach. Syriusz zawsze walił prosto z mostu, już przy pierwszym waszym spokoju chciał Cię pocałować i wyznawał Ci miłość, to było Twoje bardziej ulubione wspomnienie.
Wspomnienie rozmyło się, a woda zrobiła się ponownie przeźroczysta.
– Jak to zrobiłeś?
Syriusz uśmiechnął się i wskoczył do wody. Popłynął po szklaną kulę i po chwili wynurzył się z wody wsadzając w Twoje dłonie szklany przedmiot.
– To taka mini myślodsiewnie. Wsadziłem tam kilka moich ulubionych wspomnień, resztę uzupełnij sobie sama.
– To najcudowniejszy prezent. o jakim mogłabym pomarzyć.
– Cieszę się. że tak mówisz.
Syriusz pocałował Cię i ponownie wciągnął do wody. Długo przypatrywałaś się prezentowi od Syriusza, który teraz bawił się Twoimi włosami, które wysunęły się z Twojego koka.
– Naprawdę przejąłeś mój list do Mikołaja? – spytałaś nie mogąc zrozumieć tego zbiegu okoliczności.
– No tak, bardzo długo szukałem go wśród uczniów. – zmarszczyłaś brwi, a Syriusz mówił dalej – W końcu odnalazłem go, miał go jakiś czwartoklasista z Hufflepuff, nie chciał mi go oddać, ale zagroziłem mu, że nie damy mu żyć z kawałami, jeśli mi nie odda tego listu. – Syriusz uśmiechnął się dumnie kończąc, a Ty zaczęłaś zbierać swoją szczękę z dna basenu.
– Dlaczego to zrobiłeś?
Syriusz popatrzył na Ciebie, jakby nie zrozumiał.
– No dlaczego zabrałeś mu ten list?
– Nie rozumiem czegoś, przecież reguły zabawy dokładnie mówią, że mamy przechwycić list, więc ja przechwyciłem go od tego Puchona.
Potarłaś palcami swoje czoło uśmiechając się z niedorzeczności jaką wysnuł Twój chłopak.
– Na Merlina, Syriuszu, to nie o to chodzi, żeby bawić się w detektywa i szukać po całej szkole konkretnego listu, a później zdobywanie tego listu jak nie siłą to groźbą. Nie mogę uwierzyć, że tak pomyślałeś.
Zaśmiałaś się, a Syriusz podpłynął do Ciebie obejmując Cię w tali.
– Zrobiłem coś nie tak? – spytał, a Ty pocałowałaś go w czubek nosa.
– Ty ciągle robisz coś nie tak, już nawet do tego zaczynam przywykać. Kocham cię mój ty Mikołaju.
Syriusz uśmiechnął się radośnie i odnalazł szybko Twoje wargi, zatapiając w Twojej dolnej wardze kły.
-Um.. – Mruknęłaś, a Syriusz odsunął się od Ciebie.
– O co chodzi?
– Chciałabym pobawić się moim prezentem.
Chłopak uśmiechnął się i przewrócił oczami. – To baw się, a ja sobie popatrzę na Ciebie.
I tak w łazience prefektów spędziliście pół dnia na zabawach i na żartach. Podziel się wynikiem w komentarzu!

Odpowiedz
1
home
Nowe
trending_up
Popularne
dashboard
Kategorie

Powiadomienia

Więcej