Z ciekawszych rzeczy: podstawówka do której chodziłam była szkołą muzyczną więc w każdej klasie był fortepian, przez co fortepiany w klasach wydawały mi się czymś normalnym. Dodatkowo na terenie naszej szkoły była jakaś super wypasiona barokowa aula na której odbywały się wszystkie uroczystości, co też wydawało mi się normalne. Mieliśmy też wieżę którą zawsze chciałam zwiedzić ale nigdy nie było okazji. Niezbyt wysoką, taką tylko przylegającą do ściany. Oraz harcówkę, która jest chyba kolejną rzeczą z kategorii "wiele szkół to ma, ale niektóre jednak nie". Nasze gimnazjum miało własny dąb upamiętniający katastrofę Smoleńską na podwórku. Nadal go chyba ma. W trakcie mojej nauki tam dobył jeszcze wielki telewizor na korytarzu który służył tylko do ciągłego wyświetlania zdjęć zrobionych na jakichś szkolnych wyjazdach. Jak już mnie tam nie było to jeszcze dołożyli palmę w doniczce na trzecim piętrze. Mieliśmy też przez pewien czas obowiązek noszenia mundurków, które to mundurki wyglądały jak te takie kamizelki co noszą niektórzy kasjerzy. W którymś momencie zyskaliśmy również hymn szkoły, który podobno napisał Grzegorz Turnau, ale jeśli tak, to na jego miejscu bym się do tego nie przyznawała (moim zdaniem hymn naszego przedszkola brzmiał odrobinę bardziej poważnie). Tutaj nie było harcówki, ale ksiądz od religii prowadził harcerstwo które było też grupą paramilitarną. Hasło do prywatnego WiFi gabinetu wicedyrektor brzmiało 87654321. Kiedyś dyrektor szkoły postanowił, że w łazienkach nie będzie papieru toaletowego i trzeba po niego chodzić do sekretariatu (z pomysłu szybko zrezygnował). Innym razem ogłosił, że buty trzeba zmieniać zaraz przy wejściu do szkoły więc jeśli ktoś nie miał przy sobie butów na zmianę, musiał iść do swojej szafki w samych skarpetach (moja była wtedy na drugim piętrze). W ramach protestu ludzie zaczęli chodzić po szkole w kapciach ( w sensie takich domowych klapkach) i pomysł też szybko upadł. Nasz dyrektor nie uznawał również pomysłu zakazu niezdrowego jedzenia w sklepikach szkolnych i w akcie rebelii nasz sklepik sprzedawał słodycze kiedy inne tego nie robiły. Podobno podczas zebrania z rodzicami w tej sprawie oświadczył, że nie można odbierać dzieciom Prince Polo. Nasze liceum miało własny bunkier przeciwlotniczy. Kiedy tam chodziłam, w pomieszczeniach bunkra przeciwlotniczego normalnie odbywały się lekcje. Lekcje odbywały się normalnie i zgodnie z rozkładem także w: poczekalni do gabinetu pielęgniarki, szkolnej czytelni, harcówce, korytarzu między szkołą a aulą i we wnęce na parterze. Sporadycznie w auli, na stołówce i nawet raz jedne zajęcia były na polu (nie był to WF, WF często był na polu. Chyba była to matematyka.) Jak nietrudno się domyślić, szkoła była przepełniona. W naszym roczniku były klasy od a do j. Dwie z nich były w pełni żeńskie, w tym moja. Nie, żeby była ku temu jakaś większa filozofia – po prostu tak wyszło. Chociaż słyszałam też, że nie chcieli dawać po 1-2 chłopaka na klasę i zamiast tego skoncentrowali ich w innych klasach. W tej szkole poza wymienionym kółkiem teatralnym był szkolny chór, kółko historyczne, szkolna drużyna sportowa łącznie z drużyną cheerleaderek (co zabawne, absolutnie mieliśmy w klasie grupę popularnych dziewczyn które były cheerleaderkami. Były też zapalonymi feministkami i fankami k-popu.), kółko łucznicze (na które oczywiście próbowałam chodzić ale zabrakło mi czasu i chęci i chyba też pieniędzy) i pewnie jeszcze jakieś. Chyba nawet drużynę harcerską… musiała być, skoro istniała harcówka. Mieliśmy też boisko szkolne, takie prawdziwe, z plastikową trawą i bieżnią wkoło. Oraz tradycje kręcące się wokół Stanisława Wyspiańskiego i Młodej Polski. Najzabawniejsze sytuacje z tego wynikłe to 1. Strasznie pompatyczne ślubowanie pierwszych klas w Klasztorze na Skałce (bo tam jest grób Wyspiańskiego) – żeby było super klimatycznie, to odbywało się wieczorem i mieliśmy tam stać z pochodniami. W sensie jak byłam w drugiej klasie to stałyśmy z pochodniami a pierwsze klasy ślubowały. I ktoś się zaoferował, że będzie grał na skrzypcach jak będą dawane kwiaty na grób Wyspiańskiego… i co w tym zabawnego? No to słuchajcie. Co napisał Wyspiański? Wesele. Jaka piosenka jest w Weselu? "Miałeś, chamie, złoty róg". Więc postanowili ją zagrać na skrzypcach. Bez śpiewania słów. Co jest bardzo ważne, bo "Miałeś, chamie, złoty róg" ma dokładnie taką samą melodię jak "Stary niedźwiedź mocno śpi". Tak więc wyobraźcie sobie tę scenę. 2. Duża część naszych szkolnych przedstawień kręciła się i nadal kręci wokół prześmiewczej i obrazoburczej sztuki okresu dekadencji. Więc np ostatnio jak byłam na pikniku z okazji iluśtamlecia szkoły, staliśmy wszyscy bardzo oficjalnie stłoczeni w auli, a uczniowie w ramach oficjalnych uroczystości udawali pijanych i wyzywali starsze panie od brzydkich głupich matron narzucających innym swoją moralność oraz śpiewali o artyście który chciał pójść do łóżka z dziewczyną która go nie chciała. Potem widziałam bardzo uroczyste odsłonięcie muralu (mural był "zasłonięty" wstążką i jego odsłonięcie przykuło chyba zdecydowanie mniej uwagi, niż zakładano) oraz przekonałam się, że kiedy mnie nie było, z tyłu naszej szkoły wybudowali cały wielki kompleks sportowy.
Zależnie od pytań, wybierałam albo podstawówkę albo liceum 😅. W sumie brakuje mi pytania o prysznice i pytania w stylu "Czy w twojej szkole było jeszcze jakieś miejsce, które nie pojawiło się w tym quizie?". Bo do tego to mogę się pochwalić, że na terenie mojego liceum była pizzeria, to jeden z moich największych szkolnych flexów 😅
u mnie w szkole byla piwnica, a w niej takie kraty i piec do gliny cn i straszylam jakies dzieci, ze osoby, ktore maja slabe oceny i nie sluchaja na lekcji tam sa porywane do tej piwnicy, wkladane do pieca, pozniej zamieniaja sie w gliniane figurki i sa gdzies sprzedawane na czarnym rynku, albo ze sa porywane i robia starszyn klasom sniadanie xdd
Tak Nie Tak Nie Nie Tak Tak Tak Tak Tak Nie Tak: świetlica, oddzielna budynkiem sala sportowa do zajęć korekcyjnych, jakiś kranik z wodą pitną (z którego jeszcze nigdy nie widziałam aby ktoś korzystał), ogrodzenie szkoły, jakieś przyrodnicze coś postawione na jednym „zielonym” piętrze przy schodzeniu na boisko poza terenem szkoły ale często wykorzystywane przez szkołę i mamy szkolnego kota.
@Little.poet i dlatego Polskie szkoły nie mają fajnych rzeczy i mówię to z ironią, bo chodzi mi bardziej o reakcję, która nie ogranicza się tylko do pryszniców, ale zmusza małe i nieśmiałe dzieci do paradowania z garścią papieru toaletowego w ręce od budki dyżurnych do łazienki bo ktoś kiedyś niewłaściwie się zachował…
@essix W wielu szkołach średnich są, ale albo za mało (np.1 na klasę), albo nieużyteczne, albo młodzież trochę się boi reakcji rówieśników, jeśli skorzysta. Może rzeczywiście w klasach sportowych one są używane.
w mojej szkole był woźny Mariusz który sprzedawał pokruszone tabletki na kaszel i wmawiał dzieciom że to heroina i był znany z zaokrąglania brzuchów 8 klasistek
TW
Z ciekawszych rzeczy: podstawówka do której chodziłam była szkołą muzyczną więc w każdej klasie był fortepian, przez co fortepiany w klasach wydawały mi się czymś normalnym. Dodatkowo na terenie naszej szkoły była jakaś super wypasiona barokowa aula na której odbywały się wszystkie uroczystości, co też wydawało mi się normalne. Mieliśmy też wieżę którą zawsze chciałam zwiedzić ale nigdy nie było okazji. Niezbyt wysoką, taką tylko przylegającą do ściany.
Oraz harcówkę, która jest chyba kolejną rzeczą z kategorii "wiele szkół to ma, ale niektóre jednak nie".
Nasze gimnazjum miało własny dąb upamiętniający katastrofę Smoleńską na podwórku. Nadal go chyba ma. W trakcie mojej nauki tam dobył jeszcze wielki telewizor na korytarzu który służył tylko do ciągłego wyświetlania zdjęć zrobionych na jakichś szkolnych wyjazdach. Jak już mnie tam nie było to jeszcze dołożyli palmę w doniczce na trzecim piętrze. Mieliśmy też przez pewien czas obowiązek noszenia mundurków, które to mundurki wyglądały jak te takie kamizelki co noszą niektórzy kasjerzy. W którymś momencie zyskaliśmy również hymn szkoły, który podobno napisał Grzegorz Turnau, ale jeśli tak, to na jego miejscu bym się do tego nie przyznawała (moim zdaniem hymn naszego przedszkola brzmiał odrobinę bardziej poważnie). Tutaj nie było harcówki, ale ksiądz od religii prowadził harcerstwo które było też grupą paramilitarną. Hasło do prywatnego WiFi gabinetu wicedyrektor brzmiało 87654321. Kiedyś dyrektor szkoły postanowił, że w łazienkach nie będzie papieru toaletowego i trzeba po niego chodzić do sekretariatu (z pomysłu szybko zrezygnował). Innym razem ogłosił, że buty trzeba zmieniać zaraz przy wejściu do szkoły więc jeśli ktoś nie miał przy sobie butów na zmianę, musiał iść do swojej szafki w samych skarpetach (moja była wtedy na drugim piętrze). W ramach protestu ludzie zaczęli chodzić po szkole w kapciach ( w sensie takich domowych klapkach) i pomysł też szybko upadł. Nasz dyrektor nie uznawał również pomysłu zakazu niezdrowego jedzenia w sklepikach szkolnych i w akcie rebelii nasz sklepik sprzedawał słodycze kiedy inne tego nie robiły. Podobno podczas zebrania z rodzicami w tej sprawie oświadczył, że nie można odbierać dzieciom Prince Polo.
Nasze liceum miało własny bunkier przeciwlotniczy. Kiedy tam chodziłam, w pomieszczeniach bunkra przeciwlotniczego normalnie odbywały się lekcje. Lekcje odbywały się normalnie i zgodnie z rozkładem także w: poczekalni do gabinetu pielęgniarki, szkolnej czytelni, harcówce, korytarzu między szkołą a aulą i we wnęce na parterze. Sporadycznie w auli, na stołówce i nawet raz jedne zajęcia były na polu (nie był to WF, WF często był na polu. Chyba była to matematyka.) Jak nietrudno się domyślić, szkoła była przepełniona. W naszym roczniku były klasy od a do j. Dwie z nich były w pełni żeńskie, w tym moja. Nie, żeby była ku temu jakaś większa filozofia – po prostu tak wyszło. Chociaż słyszałam też, że nie chcieli dawać po 1-2 chłopaka na klasę i zamiast tego skoncentrowali ich w innych klasach. W tej szkole poza wymienionym kółkiem teatralnym był szkolny chór, kółko historyczne, szkolna drużyna sportowa łącznie z drużyną cheerleaderek (co zabawne, absolutnie mieliśmy w klasie grupę popularnych dziewczyn które były cheerleaderkami. Były też zapalonymi feministkami i fankami k-popu.), kółko łucznicze (na które oczywiście próbowałam chodzić ale zabrakło mi czasu i chęci i chyba też pieniędzy) i pewnie jeszcze jakieś. Chyba nawet drużynę harcerską… musiała być, skoro istniała harcówka. Mieliśmy też boisko szkolne, takie prawdziwe, z plastikową trawą i bieżnią wkoło. Oraz tradycje kręcące się wokół Stanisława Wyspiańskiego i Młodej Polski. Najzabawniejsze sytuacje z tego wynikłe to 1. Strasznie pompatyczne ślubowanie pierwszych klas w Klasztorze na Skałce (bo tam jest grób Wyspiańskiego) – żeby było super klimatycznie, to odbywało się wieczorem i mieliśmy tam stać z pochodniami. W sensie jak byłam w drugiej klasie to stałyśmy z pochodniami a pierwsze klasy ślubowały. I ktoś się zaoferował, że będzie grał na skrzypcach jak będą dawane kwiaty na grób Wyspiańskiego… i co w tym zabawnego? No to słuchajcie. Co napisał Wyspiański? Wesele. Jaka piosenka jest w Weselu? "Miałeś, chamie, złoty róg". Więc postanowili ją zagrać na skrzypcach. Bez śpiewania słów. Co jest bardzo ważne, bo "Miałeś, chamie, złoty róg" ma dokładnie taką samą melodię jak "Stary niedźwiedź mocno śpi". Tak więc wyobraźcie sobie tę scenę. 2. Duża część naszych szkolnych przedstawień kręciła się i nadal kręci wokół prześmiewczej i obrazoburczej sztuki okresu dekadencji. Więc np ostatnio jak byłam na pikniku z okazji iluśtamlecia szkoły, staliśmy wszyscy bardzo oficjalnie stłoczeni w auli, a uczniowie w ramach oficjalnych uroczystości udawali pijanych i wyzywali starsze panie od brzydkich głupich matron narzucających innym swoją moralność oraz śpiewali o artyście który chciał pójść do łóżka z dziewczyną która go nie chciała. Potem widziałam bardzo uroczyste odsłonięcie muralu (mural był "zasłonięty" wstążką i jego odsłonięcie przykuło chyba zdecydowanie mniej uwagi, niż zakładano) oraz przekonałam się, że kiedy mnie nie było, z tyłu naszej szkoły wybudowali cały wielki kompleks sportowy.
TW
@RafiLodz to nawet nie są wszystkie rzeczy które robił… zresztą nadal jest dyrektorem, chyba.
O, czego uczysz?
I dziękuję też :)
RafiLodz
@TW Historii i edukacji obywatelskiej.
Pomyluna_Zonglerka
Zależnie od pytań, wybierałam albo podstawówkę albo liceum 😅. W sumie brakuje mi pytania o prysznice i pytania w stylu "Czy w twojej szkole było jeszcze jakieś miejsce, które nie pojawiło się w tym quizie?". Bo do tego to mogę się pochwalić, że na terenie mojego liceum była pizzeria, to jeden z moich największych szkolnych flexów 😅
Mangoz0
@Pomyluna_Zonglerka @essix To może zrobić „Czy w Twojej obecnej szkole…"?
essix
• AUTOR@Mangoz0 może we wtześniu zrobię jak ludzie będą mieć już nowe szkoły xd
czosnkowa.bagietka
u mnie w szkole byla piwnica, a w niej takie kraty i piec do gliny cn
i straszylam jakies dzieci, ze osoby, ktore maja slabe oceny i nie sluchaja na lekcji tam sa porywane do tej piwnicy, wkladane do pieca, pozniej zamieniaja sie w gliniane figurki i sa gdzies sprzedawane na czarnym rynku, albo ze sa porywane i robia starszyn klasom sniadanie xdd
essix
• AUTOR@czosnkowa.bagietka typowe zachowania starszych uczniów xd
Nisuniaa.
Tak
Nie
Tak
Nie
Nie
Tak
Tak
Tak
Tak
Tak
Nie
Tak: świetlica, oddzielna budynkiem sala sportowa do zajęć korekcyjnych, jakiś kranik z wodą pitną (z którego jeszcze nigdy nie widziałam aby ktoś korzystał), ogrodzenie szkoły, jakieś przyrodnicze coś postawione na jednym „zielonym” piętrze przy schodzeniu na boisko poza terenem szkoły ale często wykorzystywane przez szkołę i mamy szkolnego kota.
TW
@Nisuniaa. Brzmi jak bardzo dobry kot
essix
• AUTOR@Nisuniaa. @TW 🐱🧡
Jablko._.Polskie
Od kiedy przysznice są w szkole?
Fajne głosowanie
essix
• AUTOR@Little.poet i dlatego Polskie szkoły nie mają fajnych rzeczy i mówię to z ironią, bo chodzi mi bardziej o reakcję, która nie ogranicza się tylko do pryszniców, ale zmusza małe i nieśmiałe dzieci do paradowania z garścią papieru toaletowego w ręce od budki dyżurnych do łazienki bo ktoś kiedyś niewłaściwie się zachował…
RafiLodz
@essix W wielu szkołach średnich są, ale albo za mało (np.1 na klasę), albo nieużyteczne, albo młodzież trochę się boi reakcji rówieśników, jeśli skorzysta. Może rzeczywiście w klasach sportowych one są używane.
UwUBakaSraka2137
w mojej szkole był woźny Mariusz który sprzedawał pokruszone tabletki na kaszel i wmawiał dzieciom że to heroina i był znany z zaokrąglania brzuchów 8 klasistek
essix
• AUTOR@UwUBakaSraka2137 uh…
FajnyWehikul
Prysznice były, ale czy działały, to już inna kwestia
essix
• AUTOR@FajnyWehikul nasze były niedostępne dla uczniów ;P
Rattusia
basen w szkole?!
RafiLodz
@essix Raczej w podstawówkach. Co któraś tysiąclatka ma basen, a o szkołach średnich nie słyszałem.
essix
• AUTOR@RafiLodz to mamy zupełnie przeciwne doświadczenia xDD
Zaila
Pytanie o kibelki😏🐻❄️😏
Zwierzątko szkolne
Woźny itp. Ochrzaniający za nieprzebrane buty
Zaila
@essix jak ktoś wrzuci petardę do kibla to nie ma 😏
essix
• AUTOR@Zaila to już nie należy do standardowego wyposażenia placówek edukacyjnych
Dratiniszka
Fajne
essix
• AUTOR@Dratiniszka dziękuję :)