Czy rozpoznasz postacie z serii „Crash Bandicoot”?

Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Zauważyłeś literówkę, błąd ortograficzny lub stylistyczny? Napisz do nas.
Sprawdź najnowsze posty na Instagramie! @samequizy

Komentarze sameQuizy: 60

Princeskaa478

Princeskaa478

Kocham tą grę!

Odpowiedz
3
Paulina.a

Paulina.a

Hej super Quiz 🌻💗 przejdziesz moje Quizy i polajkujesz? Jak chcesz możesz tez zaobserwować 🌸 będzie mi bardzo miło 💙

Odpowiedz
Salija

Salija

49%
Przyznam, że strzelałam XD

Odpowiedz
1
Valt

Valt

•  AUTOR

@Salija
Ale samego Crasha chyba rozpoznałaś? XD

Odpowiedz
1
Salija

Salija

@Valt

A na kogo wyjdę, jeśli powiem, że nie?

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Salija
O kurde no to faktycznie strzelałaś. xd No cóż, nie każdy musi znać, jeśli lubisz platformówki, to polecam się kiedyś zapoznać. :p

Odpowiedz
Salija

Salija

@Valt
Może widziałam kilka skrawków gameplayu, ald postaci w ogóle nie rozróżniam xd

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Salija
No jak tylko po skrawkach to się nie dziwię. xd

Odpowiedz
1
Siula

Siula

59%
Jak na osobę, która oglądała nową wersję Crasha dosyć pobieżnie, chyba nie jest tak źle. Zgadywanki dobrze zrobiona. Oby była ta główna 💙

Odpowiedz
2
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Polecam kiedyś obejrzeć Crash Twinsanity, jak dla mnie najlepsza część, pod każdym względem jest lepsza od trylogii (która też oczywiście jest świetna), fabuła, humor i to, że poziomy są w bardziej logicznym ciągu. :3
No zobaczymy, póki co możliwość edycji jeszcze nie została zablokowana.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Oglądałam te nową trylogię u youtuberów, którzy pamiętają te grę, jako grę swojego dzieciństwa. Mieli do niej niesamowity sentyment. Ja obejrzałam ją z uśmiechem na twarzy. Trochę pośmiałam się z ich komentarzy, ale gra nie była moją wymarzoną. Fajna, kolorowa, poprawna. Może jeszcze się przekonam. Może po prostu dla mnie nie ma aż takiej wartości. Zobaczymy, jeszcze kiedyś pewnie spróbuję.
Zniknie na pewno. To kultowa produkcja <3

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Sam mam lekki sentyment do oryginalnej trylogii, ale to jednak Twinsanity z ps2 mnie najbardziej urzekło i była tym czego bym po takiej grze najbardziej oczekiwał. Fajnie by było zobaczyć remake i tej części kiedyś.
To prawda kultowa jest na pewno, może jutro zniknie ta możliwość edycji, w sumie czasami to trwa kilka godzin, a czasami kilka dni.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Może jeszcze się przekonam. Sama dosyć późno odkryłam gry. Dwa lata temu. Nie kojarzę czasów sprzed PS4. Ale sądzę, że jak na dwa lata poznałam wiele gier i nie nudzi mnie oglądanie ich kilka razy. Zawsze to jakaś rozrywka. A Crash to legenda, więc sądzę, że ktoś to na pewno zauważy. Trzymam kciuki.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
W 2 lata to chyba faktycznie już dość sporo, bo z tego co zdążyłem zauważyć kojarzysz kilka mniej znanych gier nawet. No Crash to ikona, w końcu miał być nawet maskotką playstation kiedyś, póki co quiz dalej nie stracił możliwości edycji, ale czekamy, może będzie. :p

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Trochę się siedzi z ciekawości. Aktualnie nadrabiam The Last of us oraz jestem w trakcie oglądania Layers of Fear 2. Kolejna dobra polska produkcja.
Crash zawsze będzie ikoną. Bardzo barwną. Może to i dobrze. Przedstawia świat gier z dobrej strony.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
O dopiero teraz The Last of Us? Lepiej późno niż wcale, dla mnie osobiście jedna z najlepszych gier ostatnich lat, rzadko kiedy jakaś opowieść potrafi wywołać tyle emocji wciągu pierwszych 20 minut. Layers of Fear 2 wygląda nawet ciekawiej od jedynki, to z pewnością Polacy znów mają się czym pochwalić.
Crash zresztą podobnie jak Mario, większość przynajmniej kojarzy. Gra jest też o tyle istotna dziś, że bez Crasha nie było by właśnie TLOU.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Jak na razie z tego typu gier najbardziej podobało mi się The Walking Dead, ale The Last of Us też zapowiada się dobrze. Zwłaszcza, że robią teraz drugą część. Trochę przyzwyczaiłam się do TWD i dorastającej na naszych oczach Clementine oraz jej opiekunów, ale Ellie zdaje mi się równie ciekawa, choć Clementine wydaje mi się mieć o wiele lepszy charakter. Zobaczymy.
Layers of Fear 2 oglądam u Kaftana i jak narazie wygląda okay, choć brakuje mi w tej częściu dwóch rzecz: zmieniających się za tobą pomieszczeń, gdy tylko wejdziesz w jakąś interakcje i wyraźnego podziału na epizody, gdzie z każdym kolejnym razem, bohater zdaje się wnikać w siebie głębiej. Jedynka miała chyba bardziej swojski klimat niż dwójka.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Nie wiem, w którym momencie dopiero jesteś i to pewnie też kwestia gustu, ale dla mnie TWD jednak nie dorównuje TLOU, jest dobry, ale TLOU wręcz wybitny. Bardziej mi się podoba ta wolno prowadzona opowieść, jest też więcej emocjonalnych momentów, a zakończenie miażdży, jest zdecydowanie nie banalne, kończy się teoretycznie happy endem, ale jest to takie szczęśliwe zakończenie opłacone sporym kosztem, to zapada w pamięć na długo.
Z tego co słyszałem to LoF 2 też się zmieniają chyba różne korytarze chociaż już bezpośrednio na widoku, a nie po odwróceniu się. A propo wnikania wgłąb siebie, widziałaś już Silent Hilla 2? :p

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Jestem na początku, ale Clementine? W ogóle nie ruszyła cię ta słodka buźka? Mała dziewczynka, która dorosła w świecie zombie na zasadach jednego twardego gościa. Z małej dziewczynki w dorosła kobietę. Najbardziej urzekł mnie chyba moment, w którym przyznała się w 3 części Javier’owi do dorastania i „kobiecych” problemów. To po prostu było tak nie przekłamane, że… Jakoś jej postać jest niezwykle ciakawa. Jak na razie Ellie wydaje mi się lekko bez wyrazu. Jak na razie. Zobaczymy dalej. Nie można oceniać książki po okładce, choć jak dla mnie to też naciągana teoria.
Silent Hill… Proszę o poradę. Czy jest jakiś remake jedynki, który oddaje starą wersje? Ta stara wersja jest troszku… Przestarzała? Kwadratowa?

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Nie mówię, że zupełnie mnie nie ruszyła, ale wypada gorzej. Kompletnie nie popularna opinia, ale uważam, że to druga część TWD jest tą najlepszą i jedyną właściwą, głównie przez fakt, że Kenny był sto razy ciekawszą i głębszą postacią od Lee, bardziej było mi go szkoda, bo przez dwie części obserwowaliśmy jak wiele stracił do momentu, że był wstanie zrobić wszystko dla Clementine, która stała się dla niego jak córka i później też dla AJ’a, który zastąpił mu syna. Trzecia część była już tylko spoko, miała kilka momentów, ale mogło być lepiej, z czwórką nie miałem okazji się w żaden sposób zapoznać jeszcze.
Ellie z TLOU faktycznie na początku jest nijaka, ale później zyskuje ta postać. Podczas tej podróży z Joelem i pogłębiania tej relacji, podobnie jak z Kennym z TWD tutaj, Ellie w pewien sposób zastępuje Joelowi córkę, tylko, że do niego to dociera znacznie później i jest wstanie dla niej dosłownie poświęcić wszystko, ale to nie będę zdradzał więcej, bo to jest zbyt dobre.
No właśnie niestety nie ma remaku, a prawdą jest, że jedynka się paskudnie zestarzała, ale warto jakoś to przeboleć, kolejne części wyglądają już znacznie lepiej, postacie do dziś wyglądają dobrze w kolejnych częściach. I jedynkę póki co możesz pominąć, warto do niej wrócić dopiero przy okazji trójki, bo się z nią łączy, dwójkę można oglądać bez znajomości jedynki, bo jest kompletnie oddzielną historią.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Te gry zawsze będą do siebie podobne. Zwłaszcza patrząc na same główne postacie. Jak na razie Ellie jest nijaka. Może później będzie ok. W obecnej chwili nie mogę powiedzieć, że to ciekawa postać. Clementine poznajemy jako małą słodką dziewczynkę, która po prostu porusza serca. Ellie to zwykła nastolatka, która w ogóle nie zna świata. Tutaj jest ta różnica.
Kenny… Ta postać jest… Nie jest pokrzywdzona, bo historia, którą wymyślili mu twórcy robi z niego bardzo ciekawą postać. Z drugiej strony często przez to jest to bardzo kontrowersyjny bohater. Moment, w którym traci Saritę i przez te wszystkie emocje wrzeszczy na Clementine mógł niektórych zrazić, ale to, jak walczył za Aj’a na samym końcu 2 sezonu. To był wielki plus. Nie żeby chciał rozszarpać dosyć twardą i praktyczną kobietę, która w sumie i tak okazała się mało lojalna i trochę zamieszała.
Ostatnia część jest czymś zupełnie innym. Sama grafika dosyć mocno zmienia charakter gry i trochę czasu minęło zanim się przyzwyczaiłam. Tam zamiast dorosłych mamy przede wszystkim dzieciaki, nastolatki przeważnie. Clemcia jest już duża i musi zapanować nie tylko nad sobą, ale także nad Aj’em i całą bandą trudnej młodzieży. Tak na serio trudnej. Dorośli są tutaj raczej tymi złymi. Ale… Jeśli się zabierzesz za 4 sezon, przyjrzyj się postaci Jamesa. Może ci się spodoba. Sama mam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem w stanie zrozumieć jego zachowanie, a z drugiej zdaje się być mocno nierozważny.

Dobrze, skorzystam z tej rady. Zobaczę od razu dwójkę. Zobaczymy, czy mi się spodoba.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
W pewnym sensie są podobne, jest to zresztą dość często powracający motyw, starsza osoba opiekująca się młodszą w niebezpiecznym świecie, a zarówno TWD jak i TLOU tutaj uderzają w podobne klimaty, w pierwszym są zombie, w drugim takie pseudo zombie, mutanty powstałe przez zarażenie grzybem. Ellie nie znała poprzedniego świata i też ma to swój urok, wiele dowiaduje się dopiero od Joela, ale ma też własny charakter, który widać nieco potem i w dodatku Left Behind, który jest trochę takim prequelem, ale warto go poznać dopiero po całości, bo pojawiają się też wątki z połowy gry.
Kenny wydawał mi się ciekawszy od Lee, dlatego, że miał więcej charakteru, przeszedł sporą przemianę, stał się nieco bardziej agresywny i czasem niepotrzebnie wyżywał się na innych, ale też pewnie ze strachu kolejnej utraty bliskich i to, że nie był pozbawiony wad właśnie do mnie trafiło, lubię takie postacie, które popełniają błędy. Walka za AJ’a była tylko w połowie pozytywna, bo Kenny można powiedzieć, że oszalał, ale to szaleństwo miał swój ważny powód i to było świetnie w tej postaci.
Właśnie jestem ciekawy, czy czwarta część trochę znów podniesie poziom, dość ciekawy wydaje się fakt, że tym razem to Clem przejmuję rolę tej nauczycielki i mentorki i musi nauczyć AJ’a tego co pokazali jej Lee i Kenny, no i ten motyw z bandą dzieciaków bez żadnego przykładu w niebezpiecznym świecie wydaje się ciekawy. James chyba wiem kto to jest, to ten jeden z członków Szeptaczy? Widziałem już kiedyś, że ktoś taki się tam właśnie pojawił, ciekawi mnie to też dlatego, że Szeptacze to kolejna grupa antagonistów z serialowego TWD, więc jest fajne nawiązanie.
Warto warto, pytanie jeszcze u kogo obejrzysz, jeśli lubisz oglądać tę samą grę kilka razy nawet, to może najlepszą opcją będzie obejrzenie u kogokolwiek, a potem u Falcona, którego kiedyś wspominałem, wtedy ma się poczucie, że gość nadał nowego spojrzenia na grę.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Te gry zawsze będą do siebie podobne i nic tego nie zmeini. Sama lubię taką tematykę, o ile nie jest ona przerysowana. Ostatnio zabrałam się za nową produkcje o zombii – „Days Gone”. Obejrzałam 3 odcinki i szczerze powiem, że wyłączyłam. Gra rozpoczyna się ni stąd ni zowąd. Mamy jakąś pierwszą lepszą postać. W dodatku motocyklistę. Nie wiemy o nim nic, nawet do teraz nie pamiętam jego imienia. Jeździ sobie z kumplem i szuka czegoś w świecie zombii. Żadnego wstępu i jeżdżenie nie wiadomo gdzie. Przez trzy odcinki nie działo się nic. Kompletnie nic. Ani grama fabuły. Z tego co Youtube zdążył mi podpowiedzieć, nie tylko mnie ta gra nie przypadła do gustu. Jakiś youtuber też przegrał nagrywanie tego.
Kenny ma swoje plusy i minusy. Lee był raczej typem twardziela i lidera. Nie miał mieć dylematów moralnych. Miał za zadanie nauczyć Clementine przetrwać. Nauczył kilku podstawowych zasad – słynne „Bądź zawsze w ruchu”. Kenny dostał bardzo duży balast doświadczeń. Stracił wiele i zrobił się dosyć dziwny. Ale scena w schronisku, gdy znowu spotyka się z Clementine w 2 części. Aż człowiek się uśmiech, widząc jego uśmiech. Był wielkim człowiekiem, którego wielu znienawidziło, ale chyba równie wielu usiadło przy nim przy kolacji w schronisku, gdy Clementine mogła usiąść z Kennym lub Luke’iem.
Co do serialu TWD… Ciężko mi się wypowiedzieć, bo nie oglądałam, choć wiem, że James ma w filmowej wersji jakąś osobną historię. Sama nie jestem pewna, czy go lubię czy nie. W niektórych sprawach się z nim zgadzam, z innymi nie. Miał wielki wpływ na fabułę jak się okazało. Stworzył największe dylematy. Szkoda tylko jego postaci. Grafik stworzył przystojnego nastolatka, a potem włożył go w kostium zombiaka. Patrząc kobiecym okiem, postać miała wizualny potencjał 😄

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Days Gone ma podobno dość specyficznie prowadzoną opowieść, zaczyna się gdzieś od środka w trakcie samej podróży, której celu dowiadujemy się później, a tego co działo się wcześniej i co skłoniło bohatera do wędrówki dowiadujemy się przez retrospekcje w trakcie gry, więc jest pomieszana kolejność wydarzeń. Podobno fabuła jest dosyć dobra i postacie ciekawe, ale taki zabieg oraz to, że gra ma otwarty świat, przez który ta fabuła się trochę rozłazi jest sporym minusem. Sam po tej grze nie spodziewam się czegoś nadzwyczajnego, ale od strony samego klimatu i rozgrywki jestem ciekawy, bo gra dość mocno nawiązuje właśnie do tego serialowego TWD, główny bohater to trochę kalka pewnej postaci z serialu jeśli chodzi o sam pomysł na samotnego motocyklistę w skórzanej kamizelce i to, że przez większość czasu jeździ po jakichś lasach jest mocno w klimacie serialu.
To prawda, właśnie fajne jest w postaci Kennego to, że ma plusy, ale też wiele minusów i powoduje różne odczucia, Lee był zbyt jednoznacznie pozytywny, brakowało mu czegoś, jakiejś większej głębi, niby też miał burzliwą przeszłość, ale nie było to za bardzo wyciągnięte, a szkoda.
W serialu James się chyba nie pojawił, albo jeszcze nie było o nim żadnej wzmianki, wiem, że czwarta część growego TWD dzieje się chyba po wojnie z Szeptaczami, a ta w serialu się jeszcze nie skończyła, więc możliwe, że i tam będzie jakieś odniesienie. Pewnie jest to ciekawa postać ze względu na to, że kieruje się ideologią Alphy (swojej dawnej liderki).
Haha xd no, ale przynajmniej miałaś niespodziankę jeśli chodzi o to kto się kryję pod paskudną skórą zombiaka. :p

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Days Gone kompletnie nie przekonało mnie do dalszego oglądania. W porównaniu do TWD, a nawet dosyć złożonej już od początku fabuły The Last pf Us wydaje się na samym początku bardzo blade. Ja nie widze tam nic oryginalnego. Nie widze klimatu, ale może pojawia się dalej. Po 3 odcinkach nie zamierzam jednak do niej wracać.
Lee może był za idealny, ale to był facet z krwi i kości. Ale jego śmierć, przywiązanie do Clementynki i sama troska o nią po prostu chwyta za serce. Prawie się popłakałam, a ryczałam ostatni raz na Life is Strange, więc to było dawno, więc gra rusza. Kenny jest inny. Zbyt dużo stracił by być potulnym, jak baranek. Epidemia uratowała Lee i dała szansę na wykazanie się bohaterstwem oraz poznanie jego ukochanej Clementine. Kenny przez to wszystko stracił bardzo wiele. Miał wiele złych momentów, ale nawet gdy był na kogoś zły, potrafił wybaczyć. No oprócz decydującej walki na końcu 2 sezonu, bo tam musiała decydować Clementine, bo by się pozabijali nawzajem.
James zaskoczył mnie. Czy w dobrym sensie? Serio, trudno go ocenić. Z jednej strony rozumiałam jego ideologię (ta o której mówisz), która jest dośc optymistyczna i dająca nadzieje na polepszenie zagubionego świata, ale jego wtrącanie się w sprawy Clementine i dzieciaków mnie zraziły.
Ogólnie postać ciekawa, ale coś mi w nim przeszkadzało. Chyba samo to uparcie. Taką postać sama bym wsadziła do takiego LISa i związała z jakąś fajną dziewczyną. Tutaj chłopak nie miał szansy się rozwinąć 😂

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
No wierzę, niektórzy oczekiwali po Days Gone drugiego TLOU, ale od początku byłem pewien, że to nie fabuła będzie mocną stroną tej gry, choć można się nieco pozytywnie zaskoczyć później, ale opinie są w sumie różne, dla tych co mieli duże oczekiwania pewnie ta gra jest rozczarowaniem, ja akurat nie miałem, to mi się może spodoba.
W sumie prawda, dla Lee to wszystko było szansą na jakieś odkupienie, dla Kennego ta zagłada to było zabranie mu wszystkiego. Scena śmierci Lee była poruszająca, ale tutaj mam ten problem, że była zbyt przeciągnięta i tutaj ponownie jednak scena (w zależności od wyboru) śmierci/pożegnania z Kennym bardziej mnie chwyciła, przy czym pożegnanie z Kennym przy bramie miasta i pozwolenie mu odejść jest dla mnie właściwym zakończeniem drugiej części, takim jakie powinno być.
Hmm, to może jednak nie do końca James kieruje się ideologią Alphy (dałem takie założenie ze względu na pochodzenie od Szeptaczy) skoro mówisz, że była optymistyczna, bo tamta była szaloną wariatką, która uważała, że zombie są kolejną ewolucją człowieka i to one mają prawo do tego świata, a ludzie, którzy jeszcze żyją powinni się przystosować do stadnego trybu życia i czekać na moment dołączenia do umarlaków, przy okazji wierząc, że żadna próba powrócenia do normalności nie może skończyć się dobrze i prędzej czy później każdą ludzką osadę szlag trafi. To tak niezbyt optymistyczna wizja, strasznie depresyjna. :p
Takie uparcie pasuje w sumie do postaci nastolatka w takim świecie, to dodaje na pewno jakiejś naturalności. Ale no może faktycznie lepiej odnalazłby się w LiS’ie i najlepiej związany z… może Victorią. xd

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Ja nie oczekiwałam od tej gry nic. Zajrzałam z ciekawości, bo ludzie się na to rzucili od razu po premierze. Ale to co zastałam trochę nie pasuje mi do gry z zombie. Tam liczą się przede wszystkim emocje, a tutaj szykuje się zwykła strzelanina i szukanie w lesie. Raczej to fabuła według mnie jest ważna w takich grach, a walka i strzelanki to drugie. Za serce poruszają dylematy moralne, a nie ślepe zabijanie zombiaków. Ale to weług gustów.
Scena śmierci Lee była nietypowa. Ale to, jak mówi, że nigdy o niej nie zapomni, że ją kocha… Jak dla mnie, jako dziewczyny musiała ruszyć serce. Nie mogło być inaczej. Może dlatego, że takie gry możemy trochę inaczej odbierać, nawet ze względu na płeć. Sama się przekonałam oglądając ostatnią częśc u Kaftana, a nie u Pograjmerki. Zupełnie inne spojrzenie.
Ta wersja, o której mówisz z Kennym też wydaje mi się najrozsądniejsza. Jakbym miała grać sama, tak bym to rozegrała. Nie zrozumiałam decyzji Pograjmerki, gdy postanowiła iśc z Kennym. Jego rola wtedy powinna się skończyć. Tak jak skończyła się z Lee. Dlatego w ostatnim sezonie nie było dla niego miejsca. To nie jes spojler, bo po wyborze przy walce w końcówce sezonu jest to jasne. Tak, jak było z Omidem i Christiną.
W grze James mówił coś o odłączeniu od nich. Jego wersja była raczej taka, że Szwendacze to jednak dalej ludzie. Będzie taka jedna scena, która mnie samej nie przekonała, ale miała być poparciem tej tezy. On nie chciał ich krzywdzić. Nie wspominał jednak nic o tym, że to nowa ewolucja. Raczej dlatego wydaje mi się raczej pełna nadziei. Musisz to po prostu obejrzeć. Ja oglądałam u Kaftana. Ciekawe podejście, z którym niezbyt się zgadzałam nieraz, ale każdy decyduje według własnego serca.
Ej, zostaw chłopaka w spokoju. Victoria? Serio? Ona była straszna. Może trochę jej się odmieniło, ale… Nie. Po prostu nie. On raczej był za delikatnym chłopczykiem. Dziewczyny z LISa by go raczej zagryzły. W tym Chloe i Rachel.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
No pewnie jest to gra nastawiona bardziej na gameplay niż fabułę, więc w oglądaniu jest pewnie mniej interesująca, tak na prawdę gry o zombie w większości przypadków raczej nie oferowały najlepszej fabuły, zwykle były pretekstem do strzelania, w filmach o tej tematyce było zresztą podobnie. Sam na razie Days Gone nie oceniam, wiem, że można się przy tej grze nawet dobrze bawić, ale nie oczekuję zachwytu.
Możliwe, że płeć też ma większe znaczenie przy odbiorze, ale sam nie wiem, wskazałbym w różnych grach wiele wzruszających momentów, które poruszyły mnie bardziej niż śmierć Lee, jestem dość empatyczny więc też jakoś odczuwam różne wydarzenia jeśli historia jest dobra.
Ludzie wybierali pójście z Kennym, bo się do niego przywiązali, no spoko, tylko, że pozwolenie mu odejść lepiej wpływa na całą opowieść. Dla samej postaci Kennego to też najlepsze rozwiązanie, bo zostawia bliskich w bezpiecznym miejscu, nie musi już się niczym martwić i odchodzi, nie wiadomo co się z nim dzieje później. W trzeciej części żeby nie było z nim problemu ze względu na podjęte wybory wrzucono krótką retrospekcję gdzie umiera w głupi sposób, więc tym bardziej pójście z nim jest potem pozbawione sensu.
No to trochę się zgadza z tym niezabijaniem zombiaków, możliwe, też, że grupa Szeptaczy się po prostu rozpadła po śmierci obu liderów. Serial jest oparty na komiksie, ostatnio zaczął się trochę rozjeżdżać względem komiksu, ale dalej się te wątki jakoś trzymają to mniej więcej wiem co się wydarzy i możliwe, że grupa się rozpadła i może dlatego też odszedł, ale będę musiał obejrzeć żeby się przekonać pewnie.
Hah nie no to był żart, shipowanie kogokolwiek z Victorią to jak skazywanie na śmierć, no to chyba została dla niego tylko Max jako delikatniejsza osoba.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Ale TWD to przede wszystkim fabuła. Strzelanek tam praktycznie nie ma. Są jakieś małe walki, ale są one raczej liniowe. The Last of Us z tego co widze też ma wiele strzelanek, ale troszkę to inaczej wygląda. Tam trzeba więcej kombinować. Nie ma wielkiej ilości naboi. Za to duży plus dla twórców. Nie lubię strzelanek, bo są one zazwyczaj bezmyślnym strzelaniem, ale TLOU jest pod tym względem lepiej przemyślane.
Tak, scena, w której umiera Kenny jest trochę na siłę. Czy jednak pozbawione sensu? Chyba przyzwyczailiśmy się po prostu do spektakularnych śmierci i dlatego. Ta była zwykłym wypadkiem. Może to było zbyt zwyczajne. Wypadki chodza po ludziach. Jak dla mnie i tak najlepiej było zostawić Kenny’ego w 2 sezonie.
A gdzie oglądasz serial TWD? Sama bym chętnie może obejrzała. Dawno nie oglądałam nic dłuższego oprócz gier. Nawet filmy ciekawe nie lecą ostatnio w telewizji. Bosz… Obejrzałabym „Igrzyska Śmierci” lub coś takiego… Ewentualnie ma lecieć Hobbit, a nie oglądałam jeszcze.
Czy Max by do niego pasowała? Jakoś niezbyt. Może Kate? Religijna, spokojny duch i nieśmiałość. W sumie on też trochę taki jest – oddany idei i swoim wartością. Kurde, zatłukę babkę z wosu i polaka, bo przez ich wywody i ja tak zaczynam gadać…

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Bo TWD to akurat przygodówka, a Days Gone jest już grą akcji i to w otwartym świecie, więc też to trochę wpływa na samą fabułę, TLOU niby też jest grą akcji, ale liniową i należy do tak zwanego „cinematic adventure”, czyli gry z dużą ilością rozgrywki, ale wciąż będącą taką bardzo filmową opowieścią.
No rdzeniem typowych strzelanek jest zwykle samo strzelanie, ale znam kilka z fajną fabułą, chociażby Wolfenstein New Order, który jest o alternatywnej historii gdzie naziści wygrali drugą wojnę, fabularnie jest naprawdę dobra, albo seria Uncharted jeśli uznać to za strzelankę, bo to też taki cinematic adventure, zresztą od tych samych twórców co TLOU.
Scena śmierci Kennego jest bardziej pozbawiona sensu z tego względu, że była wstawiona tak na siłę, żeby pozbyć się postaci, dla której nie ma miejsca, a która ze względu na wybór komplikowała sprawę, mogli to inaczej rozwiązać niż wypadnięcie przez szybę. To już lepszym rozwiązaniem jest zabicie Kennego pod koniec w drugim sezonie, bo te wypadało też nawet dobrze.
Wszelkie filmy i seriale to na zalukaj, prawie wszystko tam znajdziesz, rzadko kiedy mi się zdarza, że czegoś tam nie mogę znaleźć. Problemem jest tylko to, że czasem jest za duża ilość oglądających więc trzeba wykupić vipa (jakieś 15 zł na miesiąc), ewentualnie oglądać w ciągu tygodnia we wczesnych godzinach, bo wieczorem już jest przeciążenie, lub późno w nocy, wtedy też jest spokój. A serialowego TWD jak najbardziej polecam, ma czasem spadki jakości, ale postacie są fajne i choćby dla nich warto oglądać, a ostatni sezon kiedy to pojawili się Szeptacze był jednym z lepszych. Co do Hobbita to polecam, trochę się różni od książki, ale też jest fajny.
No nie wiem, jako facet mogę powiedzieć, że Kate jakiś dramat, nudna i w dodatku religijna, ja tam jej nie polubiłem akurat.
Hah, w sensie tak rozprawkowo? Nie ma tragedii, poloniści gadają w znacznie dziwniejszy sposób czasem. :d

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Trochę ciężko porównywać te gry. Jedna ma wybora, druga dużo akcji, a trzecia jest typową liniową przygodówką. Ale przez tę różnorodność nie jest nudno. Każdy wybierze sobie gatunek, który lubi. Jak dla mnie gry z wyborami, zwłaszcza te filmowe, jak Detroit i TWD są najlepszą rozrywką. Definitywnie Detroit, Until Dawn, TWD i LIS zajmują u mnie pierwsze miejsca. Tam najbardziej zżywamy się z bohaterami, a sama fabuła to zazwyczaj cudo.
Śmierć Kenny’ego według wielu było głupie. Rozumiem. Wiele momentów w TWD jest dosyć głupich ze względu na swoją prostotę. Samo to, że wielki Lee (odważny, dzielny i rozsądny) został ugryziony. Teoretycznie ugryzienie w takim momencie po miesiącach praktyki też wygląda dziwnie, ale takie już jest życie. Wypadki chodzą po ludziach. Tak, jak w naszym życiu. Śmierć Kenny’ego była na siłę. Nic tego nie zmieni. Mogli to zrobić inaczej, ale widocznie twórcy stwierdzili, że to już dla niego koniec drogi. Och, trochę szkoda, że Telltale Games się rozpadło. Fajnie by było zostać jeszcze na chwilę w świecie TWD. Tak samo, jak w słynnym Wilku. Mam nadzieję, że znasz „The Wolf Among Us”. Wielka szkoda, bo studio miało dobre pomysły, ale coś w środku zawiniło.
Serial chętnie zobaczę. Jestem ciekawa tej ideologii, która aż tak pokierowała Jamesem w grze. Zobaczymy.
Kate była może i nudna, ale bez niej fabuła nie nakręciłaby się w takim tempie i w ten sposób. Miała być trochę płaczliwa i religijna. Jeśli mam zgadywać, jako facetowi, najbardziej podobały ci się Chloe i Rachel skoro tak mówisz ;)

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Do mnie z dzisiejszych gier chyba jednak najbardziej trafiają właśnie te cinematic advenczery, są takim kompromisem między faktyczną grą, a filmową przygodą. Szczególnie tutaj Uncharted 4 wydaje mi się takim idealnym wyważeniem wszystkiego, trochę filmików, strzelania i eksploracji i tak się wszystko ładnie przeplata ze sobą, chyba najlepiej poprowadzona gra tego typu jeśli chodzi o rozłożenie różnych elementów. Ale też jestem otwarty na wszelkie inne gatunki, tak naprawdę najbardziej nie lubię chyba tylko gier strategicznych, kompletnie nie dla mnie.
No Lee to jeszcze aż tak długo w tym świecie nie żył, to na tym etapie danie się ugryźć jeszcze nie wypada aż tak głupio, w serialu ginie jedna ważna postać przez ugryzienie po kilku latach życia w tym świecie, daje się strasznie głupio podejść, a to wszystko przez złą decyzję reżysera o usunięciu postaci, śmierć tak samo na siłę jak ta Kennego.
The Wolf Among Us razem z LiS jest moją ulubioną przygodówką tego typu :D a Bigby jedną z najfajniejszych postaci. Strasznie szkoda upadku Telltale, bo zamknięto studio kilka miesięcy po zapowiedzi drugiego Wilka, oby ktoś przejął tę serię i stworzył kolejną część, najlepiej goście od LiS’a, bo ci potrafią stworzyć bardzo dobrze taką grę, za to cokolwiek innego wychodzi u nich średnio.
Moment o którym mowa w serialu to co prawda dopiero 9 sezon, ale po drodze też się sporo dzieje ciekawego i antagoniści są bardzo różnorodni.
No pewnie taka miała być, chociaż lepiej by było gdyby postać dało się łatwiej polubić, bo mogła by wtedy większe emocje wywołać przy scenie z samobójstwem. No ja osobiście wolę Chloe (szczególnie w wersji z BtS) i Max, Rachel trochę za bardzo taka drama queen momentami, zbyt histeryczna. :P

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Czasami twórcy muszą robić coś za bardzo na siłę, tym samym wiele psując. To smutne, bo zazwyczaj robią to na szybko i źle to wychodzi. Pewnie to samo z tym aktorem. Kenny mógł jeszcze wiele ugrać, ale nie było jak. Nie spisałby się w dośc zamieszaną historię w 3 i 4 sezonie, bo tam Clementine jest dorosła praktycznie. Po drugie musieliby robić dwie ścieżki, bo jest jeszcze decydująca walka w 2 sezonie.
Wilk był na prawdę dobrą grą. Telltale samo w sobie było dobrym studiem i wielka szkoda. Patrząc na TWD i Wilka to już wiele. Świat bajek i naszego wilczka miał potencjał i nieźle się zapowiadał w takim klimacie. Square Enix mógłby mieć problem z komiksową grafiką. To zupełnie inny styl i pewnie trzeba by posypać kasą na nowych grafików. Ciekawe w ogóle gdzie załapali się graficy z Telltale…
Sama nawet chyba wolę bardziej Chloe. Jest bardziej wyrazista, choć nie jestem raczej fanką niegrzecznych dziewczynek. Rachel i jej charakter… Masz rację, sama trochę jej nie lubiłam. Mnie gra urzekła nie postaciami, a emocjami między nimi. Ale przyznaj, że profesorek był dobry. Nie spodziewałam się go tam. Psychol, ale tacy są najlepsi.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Czasami też jakiś brak pomysłu skutkuję złą decyzją, co szczególnie widać przy Kennym. Myślę, że Kennego dało by się wsadzić jako tło w kolejnych częściach, postać, która nie odgrywa za dużej roli, ale jest i to by wielu fanów usatysfakcjonowało.
Uniwersum Wilka jest też jednym z oryginalniejszych, ogólnie całość jest oparta na serii komiksów „Fables”, które mam zamiar za jakiś czas poczytać, bo jestem ciekaw jak tam się rozwija.
Square Enix? Oni akurat byli wydawcami Lis, grę robił ktoś inny i oni mają styl, który by się nadawał do Wilka, jakoś by mogli to ugrać. Część ludzi z Telltale z tego co pamiętam otrzymywała oferty od różnych innych studiów, między innymi Ubisoftu, ale nie wiem gdzie ostatecznie powędrowali, pewnie się rozproszyli po różnych miejscach, co też chyba nie jest za dobre jeśli ekipa była w miarę zgrana.
Chloe na początku aż tak niegrzeczna nie była, typowa zbuntowana nastolatka, ale z trudną przeszłością, mimo to się jakoś trzymała, w przeciwieństwie do Rachel, która histeryzowała z każdego powodu, gdyby nie to byłaby spoko. Mnie po części gra urzekła postaciami, były trochę przerysowane i stereotypowe (chociaż nie wiem jak faktycznie wyglądają nastolatkowie z Ameryki), ale zapadali w pamięć.
Chodzi o tego nauczyciela? No to było największe zaskoczenie, tym bardziej, że nie zapowiadało się, by miał odgrywać jakąś znaczącą rolę. Najlepsze, że podpowiedź o tym, że to on jest tym złym jest już na samym początku, gdzie mówi on uczniom, że mógłby ich zamknąć w ciemnym pomieszczeniu i uchwycić w momentach największej desperacji, ale takie rzeczy umykają za pierwszym razem.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Sorki, mój błąd. Faktycznie, Square Enix jest wydawcą. Człowiek już się gubi powoli. Ale graficy i w ogóle cała ekipa z Telltale to na prawdę dobrzy ludzie. Znają się na robocie. Na pewno znaleźli gdzieś pracę. Mają potencjał. Może jeszcze ktoś kiedyś dokończy wilka. Może i ci sami twórcy w trochę zmienionym składzie? Zobaczymy. Możemy mieć nadzieję.
Chloe jest mimo tego wszystkiego sympatyczna. Rachel była po prostu jakaś dziwna. Niezbyt do mnie przemawiała. Sama miłośc Chloe i Rachel wydawała mi się jakoś naciągana. Nawet nie samo to, że to dziewczyna z dziewczyną, ale jakieś to było sztuczne.
Profesorek był dobry od początku. Zadbany profesor, lekko świrnięty na punkcie swojego przedmiotu, ale ogólnie ok. Na początku tak to wyglądało. W dodatku czuły i pomocny. Ciekawie widziało się go w tym bunkrze troszku odmienionego. Faktycznie, na początku sam powiedział to wprost. Nikt nie zwróci na to na początku uwagi. To jest fajne. Takie małe detale, a gdy się je odkryje są serio ciekawe. Z samej postaci profesorka możnaby zrobić ciekawą grę. Może to jakiś pomysł…

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
No ja też czasem się gubię z tym kto jest twórcą, a kto wydawcą, szczególnie jeśli chodzi o Square Enix, które ma pod sobą tyle różnych studiów i jeszcze samo tworzy gry, że łatwo się zgubić.
Może kilku z Telltale uda się kiedyś założyć kolejne studio, choć pewnie będą mieli trudno, ale fajnie by było.
Samo to, że Rachel upodobała sobie Chloe jeszcze tak nie dziwi, ale, że Chloe była zainteresowana Rachel już trochę tak, ale z drugiej strony poznała ją też jako nieco inną osobę na koncercie na początku, taką bardziej w jej typie.
To było świetnie, że nie było widać tego zła w nim na początku, wzbudzał też odrobinę zaufania, a potem pokazał ciemną stronę. Czy pomysł na osobną grę o nim byłby dobry, to nie wiem, wydaje się trudne do poprowadzenia, ale w ramach jakiegoś krótszego dodatkowego epizodu pewnie by się sprawdził. Ciekawe jak tam postacie w drugiej części wypadają, mam nadzieję, że też jest kilka ciekawych.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Telltale i ich graficy to był dobry zespół. Nie sądzę, by powodem rozpadu studia były problemy finansowe. Zaczęte projekty i samo zainteresowanie 4 sezonem The Walking Dead oraz kasa z poprzednich części i Wilka pewnie nie były wcale małą sumką. Dziwne, ale się posypało. Może to tylko nadzieje, by ktoś wziął się za te projekty, zwłaszcza doświadczona w nich ekipa, ale kto wie? Może nas zaskoczą. Sam Minecraft to nadal dzieło małego studia, nie mówiąc już o początkach tej ponadczasowej gry. To tak dziwny rynek, że zawsze można coś ugrać. Nawet małym budżetem.
Rachel była faktycznie histeryczką. Chloe to typowa nastolatka z problemami. Może trochę dużymi, ale patrząc na samobójstwo Kate… Chloe jest po prostu naturalna. Rachel wydaje mi się sztuczna w porównaniu do niej.
Profesorek jest jednym z tych złych charakterów, którym trzeba przyznać spryt. Nie dało się przewidzieć, że to on. Znaliśmy zbyt wiele postaci, a on był w sumie nikim. Okazał się być najsprytniejszy, choć dobrze nie skończył. Scena na wysypisku z nim… Zaskakuje. Tutaj plus dla twórców.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Właśnie co ciekawe chyba mieli kłopoty finansowe. To jednak nie było duże studio, więc nie mogli sobie pozwolić na większą porażkę jak ci więksi, a w pewnym momencie ich gry przestały się dobrze sprzedawać, głównie dlatego pewnie, że potrzebna była lekka zmiana formuły, gdzie zaczęli cokolwiek robić dopiero przy ostatnim sezonie TWD kiedy było trochę za późno. Samą 4 część TWD z tego co znalazłem dokończyło Skybound, które zajmuje się wieloma rzeczami i co ciekawe założone zostało przez Roberta Kirkmana, który jest autorem komiksu TWD, czyli pierwowzoru od którego wszystko się zaczęło.
Minecraft ten prawdziwy był chyba dziełem głównie jednej osoby, którą podobno teraz odsuwają od gry i udają, że gość nie istnieje, no niesprawiedliwie.
Rachel właśnie jednak też ma w sobie sporo naturalności, histerycznych nastolatek, które ryczą z byle powodu wcale nie brakuje, więc postać bardzo autentyczna bym powiedział.
Profesorek trochę też pewnie celowo bym odsunięty na dalszy plan, był w sumie przez większość czasu postacią trzecioplanową, może gdyby miał większą rolę w całości to dałoby się domyślić w pewnym momencie, że coś jest z nim nie tak, a tak to kto by zwrócił uwagę na jakiegoś mało istotnego nauczyciela. Scena na złomowisku też była świetnym zakończeniem tego czwartego epizodu, lubię takiego typu cliff hangery nawet, wtedy aż się człowiek nie może doczekać co dalej.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Ale gdy wypuścili 4 sezon TWD zrobiło się nagle głośno. Sama jeszcze wtedy nie wiedziałam co to za gra, ale przez ten szum zabrałam się za oglądanie. Raczej nie sądzę, by było z nimi aż tak źle. Chociażby ograniczyć trochę zespół, ale nie od razu bankrutować. Niestety nigdy się nie dowiemy jak było.
Minecraft jest dziełem jednego faceta. Teraz faktycznie, jest on gdzieś chowany w cień. Gość zrobił klasyk, ale chyba innym się nie spodobał. Ja znam pana Notcha tylko dzięki starym youtuberom.
Może inaczej to wygląda w Stanach z większym luzem u nastolatków. My może tego nie zauważamy w tej części świata. Zwłaszcza przy takiej ideologii rządzących, ale także i samym szarych dorosłych. Tak czy siak Rachel nie jest ani trochę przyjazna. Może po części tak miało być? Może twórcy specjalnie dali jej taki charakter? Nigdy nic nie jest dziełem przypadku.
Scena na złomowisku i te jego teksty w bunkrze… Boże, to było autentyczne. Człowiek czuł klimacik. Człowiek aż sam przez tę atmosferę odwraca się za siebie gdy idzie ulicą. Może wyolbrzymione, ale psychole to też jakiś element społeczeństwa. Jego fobia była wyolbrzymiona, ale myślę, że i tak dobrze oddana. Prawdziwy psychol – opanowany dla większości, przerażający dla ofiary. Dobra postać. Należą się brawa za to.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
No nie wiem czy było głośno, mam wrażenie, że 4 sezon przeszedł strasznie bez echa i nie wiedziałbym nawet, że wyszedł gdyby nie to, że subskrybuję jeden kanał związany typowo z uniwersum TWD. W porównaniu do poprzednich sezonów taki mały rozgłos był chyba. Podobno były też w Telltale masowe zwolnienia, ale jak widać niestety i to nie pomogło.
O właśnie, jakoś tak było, że to Notch stworzył Minecrafta, ale potem powstał Mojang, który się zajmował rozwijaniem gry i firmę wykupił Microsoft więc teraz MC należy do potężnej korporacji, a Notcha niestety usuwają w cień.
Możliwe, że w Stanach faktycznie mają więcej luzu, skądś taka wizja musiała się wziąć na temat luzackich nastolatków, u nas jest bardziej smutna mentalność trochę.
Rachel potrafiła być przyjazna, ale była denerwująca przez większość czasu, z taką Chloe zdecydowanie łatwiej byłoby się dogadać na pewno.
Tak chyba właśnie działają tacy psychopaci, raczej nie są tacy zeschizowani, że na pierwszy rzut oka widać, że coś jest nie tak, ale właśnie zachowują pozory, postać była bardzo dobra.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Tak czy siak może jeszcze nie żegnamy się z TWD? Drugie studio przecież dokończyło grę. Jakoś czuję niedosyt po tej grze. Za mało tego było. Mówią, że w 4 sezonie Clementine znalazła wreszcie dom. Ja bym jednak się nie zgodziła. W takim świecie nie ma domu, choć co innego może mówić nam koniec 3 sezonu. Javier, Gabe i Kate zyskują dom, który trzeba uporządkować.
Minecraft jest już częścią giganta. Notch gdzieś się zgubił, ale ślad nigdy po nim nie zniknie. Mam nadzieję, że kojarzysz historię Herobrine’a? TO dosyć ciekawy akcent.
Lis ma coś w sobie. Niestety dwójka to już nie to samo z tego co słyszałam. Max i Chloe przeszły do historii. Ktoś stworzył cudne postacie, cudną historię i… Bum! Efekt motyla! Tym samym LIS stał się klasyką. Jedną z wielu w świecie gier.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Myślę, że na pewno nie żegnamy TWD, tym bardziej, że sama marka się chyba dopiero rozwija. Nie wiem, czy powstanie jeszcze taka przygodówka jak ta od Telltale, ale powstają też inne gry, niestety podobno bardzo słabe. No i samo uniwersum filmowo serialowe od AMC się nieźle rozwija, oprócz TWD jest też całkiem niezły spin-off „Fear The Walking Dead” i teraz ma powstać trylogia filmowa ważnej postaci z serialu, która niestety z niego zniknęła, bo aktor z powodów rodzinnych nie chciał poświęcać już tyle czasu na serial, ale nie chciał się też żegnać ze swoją postacią, więc poszli na taki kompromis, że będą filmy o nim.
Właśnie fajne jest w tym uniwersum to, że ludzie próbują budować „dom” i żyć jak dawniej, w serialu też jest to zaakcentowane, gdzie pojawiają się różne osady i bohaterowie żyją w nich od jakoś 4 sezonów. Zresztą kojarzysz postać Jezusa z 3 części TWD od Telltale? To jest postać serialowa, która mieszka w osadzie zwanej Hilltop (Wzgórze).
Kojarzę, to była taka „miejska legenda” dotycząca gry, że pojawia się Herobrine z białymi oczami w kopalniach bodajże.
Dwójka to już nie to samo? Kurde, źle to słyszeć, bo zapowiadała się całkiem nieźle jak kiedyś obejrzałem sam początek z ciekawości o czym będzie, ale no może faktycznie tamta dwójka braci pewnie nie równa się z Max i Chloe.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Fajnie by było obejrzeć jeszcze coś z uniwersum TWD. Może z całkiem dorosłą Clementine i Aj’em jako nastolatkiem? Fajnie było widzieć ją np. z własnym dzieckiem lub wychowującą grupkę dzieciaków, które urodziły się już w takim świecie. Taka nadzieja na odbudowanie cywilizacji. Byłoby serio ciekawie. Dlaczego by nie? To taki mój obraz jej życia. Byłoby ciekawie. Nowe pokolenie, nowa szansa dla świata. Nie wiem, czy ma to sens, ale to moja wizja.
Jezus z 3 części jest mega zagadkową postacią. W sumie wiemy o nim tyle co nic. Najpierw widzimy go w ubraniu, które dla nas może przypominać źle skompletowany ubiór bezdomnego, a potem jako rycerza na koniu. To jedna z tych postaci, której historia nie powinna być odgadniona.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Myślę, że lepiej byłoby się zabrać za zupełnie innych bohaterów nawet, a pomysłów może być sporo, co fajnie było pokazane w dodatku „400 days”, niby krótkie epizody, ale człowiek żałował, że tak się urywają, szczególnie mi się podobał ten z tymi dwoma typkami w aucie co jechali przez las. To z nowymi pokoleniami jak najbardziej ma sens, w serialu też to jest. TWD to w ogóle chyba jedyne takie uniwersum o zombie, które nie robi sobie z zagłady pretekstu do rzezi na zombiakach, a faktycznie opowiada jakieś historie o ludziach, którzy próbują przeżyć w tym świecie i jakoś się pozbierać. Sam fakt, że historie, czy to z gier czy serialów posuwają się o kilka lat w czasie od początku pokazując zupełnie inny świat na innych zasadach.
Jezus ogólnie jest taką nieco zagadkową postacią, niektórzy nawet tworzyli teorie, że to prawdziwy Jezus, który zstąpił na ziemię. xd Ta zbroja, którą nosił na końcu to typowe uzbrojenie z Królestwa, innej osady, która też się pojawia w serialu, w sumie ci jako pierwsi zaczęli korzystać różnych mieczów, łuków i zbliżyli się nieco do średniowiecza.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Dodatek „400 days” średnio mnie przekonał. Te postacie były takie… Mało przyjazne. Jeszcze bardziej je znienawidziłam po 2 sezonie, gdzie okazali się być niezwykle fałszywi (najbardziej chodzi mi o Bonnie). Byli po stronie Cartera. Nie przekonali mnie. Kompletnie. Jak dla mnie główna historia Clementine powinna być doprowadzona do końca.
Jezus to ciekawa postać. Jednak nie pasowała do świata Javiera i Clementine. Może faktycznie wątek w serialu lub dodatek, ale ta postać miała tylko w głównej historii epizod i to jej wystarczyło. Dobra postać, ale nie na tę historię. Tak jak James. Trochę wyrwany z kontekstu.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Postacie może nie zachwycały, ale też za krótko je znaliśmy by coś więcej powiedzieć, ale same historie jakoś wciągały, mimo, że były to krótkie epizody wyrwane z kontekstu. Bonnie to ta ruda? Ona potem pojechała z tym ruskiem, który postrzelił Clem, więc faktycznie najbardziej fałszywa, a reszta była po stronie Cartera, bo w sumie co mieli do stracenia, jeśli ten im zapewniał bezpieczne schronienie. W serialu jest podobnie funkcjonująca grupa Zbawców do tych od Cartera, tylko wątek bardziej rozbudowany, bo w grze trochę za krótko to było, a szkoda, bo zapowiadało się na coś więcej.
Nie wiem jak dokładnie się kończy czwarta część, to ciężko mi powiedzieć, czy byłby sens dalszego ciągnięcia historii Clementine i AJ’a.
Bo oni byli chyba tylko po to by nawiązywać do serialu tak typowo. Postacią, która całkiem nieźle się wpasowała do gry był Glenn, ten Koreańczyk w czapce z daszkiem, który potem pojechał do Atlanty i zniknął, bo od tego momentu jego historia płynnie przechodzi do serialu.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Bonnie była wyjątkowo fałszywa. Bardzo mnie zawiodła. Jej historia była chyba najlepsza. Tak, jak tego Azjaty. Ona jednak mocno zawiodła. Poza tym doprowadziła do śmierci Luke’a, bo z tego co wiem nie dało się jej uniknąć. Luke był kolejną ciekawą postacią. Wątek jego romansu z Jane był ciekawy. Taki kolejny smaczek normalności.
Czwarty sezon polecam obejrzeć. Ja oglądałam u Kaftana. Serio dobra gra, a ciężko się rozmawia o całej historii, gdy jej nie znasz. Nie chcę sypać spojlerami.
Glane akurat się spisał. Super chłopak. Lubiłam go. On jednak znalazł miejsce w serialu. Dobra postać.
Pamiętasz postać… Mike? Mark? Coś takiego. Okularnik, który był w epizodzie z farmą i tą rodziną kanibali. Ta postać mnie zastanawia. Pojawił się znikąd i szybko zginął.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
To prawda, a wydawała się miła i pomocna, co jak co, ale Kenny powinien był zabić tego ruska i historia też inaczej by się potoczyła z pewnością. Luke to ten co zginął pod lodem? No szkoda gościa, jeden z fajniejszych bohaterów drugiego sezonu, on też mógłby wiele zmienić w historii gdyby udało mu się przeżyć.
No za czwarty sezon trzeba by się wreszcie też zabrać, z tego co widzę to Kaftann jest jedyną sensowną osobą, która nagrywała tę część, pomijając kilka zapisów ze streamów u innych.
Zauważyłem, że Glenna wiele osób naprawdę polubiło, ogólnie jest to jedna z ważniejszych postaci w serialu, to w sumie on uratował głównego bohatera w Atlancie.
Chyba to był Mark, faktycznie był taki koleś znikąd się nagle pojawił, z serialu to on raczej nie jest, nie kojarzę nikogo takiego, gość chyba się pojawił tylko po to żeby go zjedli, bo tak to nie wiem, zupełnie bezsensu to było. Co ciekawe przez czas kiedy żył wydawał się dosyć ważny, więc dziwne, że zostawili takie niedopowiedzenie.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Kenny wtedy niestety posłuchał pozostałych. Źle to wyszło. Cała historia z walką i Aj’em byłaby wtedy o wiele inna. Mieliby samochód i byłoby prościej. Nie wiem, nie dowiemy się nigdy. Tamta trójka, która uciekła i jeszcze postrzeliła Clementine była… Ugh. Cieżko to wyrazić. Niespodziewałam się tego.
Kaftan czwarty sezon poprowadził trochę nie po myśli wielu fanów TWD. Jestem ciekawa twojego zdania o wyborze między dwoma główniejszymi postaciami. Będziesz wiedział o kogo mi chodzi. W ogóle w tym sezonie możesz mieć mocne deja vu.
Mark wziął się znikąd i chyba faktycznie był po to, by nie zeżarli nikogo z głównej grupy. Mogli jednak wyjaśnić, że na przykład poznali go gdzieś i przygarnęli, bo pałętał się zupełnie sam. Ale sam motyw na tej farmie. Zaskakujący. Dziwny, ale zaskakujący. I scena, gdy Mark się przemienia i zjada tę ich matkę. Świetne. Nie dla ludzi o słabych nerwach, bo mocne, ale świetny wątek.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
No niestety tak się potoczyło, ale w sumie było ciekawie, bohaterowie jednak muszą mieć czasem jakieś kłopoty żeby coś się działo. Moment postrzelenia Clementine to była jedna z najbardziej szokujących scen jakie widziałem w grach, kompletnie się nie spodziewałem, że takie coś się może wydarzyć.
Uuu to najgorzej kiedy let’s player prowadzi bardzo nie po twojej myśli coś, chociaż może akurat do mnie trafią jego wybory.
Było coś powiedziane chyba, że miał on jakieś zapasy gdzieś chyba, albo coś, nie pamiętam dokładnie, ale było coś tam niejasno napomknięte, ale i tak nie było wiadomo nawet o czym dokładnie gadają, trochę tak jakby ktoś wyciągał jakiś krótki epizod między tym kiedy się pojawił.
Na tej farmie było dość emocjonująco, ten moment kiedy Lee biegł do tego stołu by wszystkich uprzedzić by tego nie jedli, albo pod koniec jak walczył z jednym z tych braci. dobre było też to, że tą farmę atakowali jacyś kolesie, to się wydawało, że to ci źli, a oni pewnie po prostu chcieli się pozbyć kanibali.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Kaftan zrobił nam na przekór, ale juz o tym mówiłam – każda płeć odbiera róznie pewne wątki. Jak to zobaczysz, wspomnisz moje słowa. Zobaczysz. Jestem ciekawa kto przypadnie ci bardziej do gustu. Wtedy pogadamy. Ja nadrabiam Last of Us, więc ty też moze znajdziesz sobie zajęcie.
W epizodzie z farmą mocno pokazana była odwaga Lee. Fakt na koniec mocno pobił jednego z braci. Ale to chyba wynikało z tego, jakie świństwo im uczynili. Clementine jeszcze długo przeżywała to, że Lee uratował ją od tego, że nie zjadłą tego mięsa. Wspominała o tym w jakimś innym epizodzie lub w kolejnym sezonie. Nie pamiętam. Lee tutaj pokazał bohaterstwo i trzeźwość umysłu. A scena w tej klitce, gdy Kenny rozwalił głowę ojcu Lily? Nie spodziewałam się.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
I jak TLOU dalej? Chyba nie powiesz, że dalej nie jest jeszcze lepiej. Zacząłem oglądać czwarty sezon i wypada naprawdę świetnie, nie spodziewałem się, że będzie tak dobry. Trochę bardziej kameralna historia póki co, ale mam wrażenie, że bardziej niż wcześniej skupia się na relacjach między ludźmi.
Jedynie denerwujące są wybory Kaftana odnośnie poprzednich części, chodzi mi tu głównie o zabicie Kennego i pozostawienie Lily na drodze, gdzie do Lee bardziej mi pasuje takie miłosierdzie i pozwolenie jej zostać. Reszta wyborów w trakcie gry wydaje mi się całkiem sensowna, wcześniejsze części oglądałem u Sarge’a i nie byłem zadowolony z niektórych wyborów jakie podejmował.
Z tego co pamiętam na farmie Lee miał też możliwość zabicia ich, ale no miłosierdzie bardziej mi pasuje do tej postaci, za to Kenny jest tym bardziej wybuchowym i działającym pod wpływem emocji co w sumie pokazał już właśnie w tej klitce. Wiedział co należy zrobić dlatego rozwalił łeb ojca Lily, był bardziej zdecydowany.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Ostatnio jest tak gorąco, że średnio jest jak oglądać. Siedze krótko, a w dodatku muszę mieć otwarte drzwi od pokoju, by się nie udusić, a nie lubię oglądać takich gier, gdy rodzice kręcą mi się po korytarzu. Trochę to denerwuje.
Tak, ta częśc bardziej skupia się na relacjach. Na samym trudzie odnalezienia się Clementine w nowym środowisku. Nie ma tu wiele akcji. Ta cześć w ogóle zdaje się krótsza. Może dlatego, że to jest wolniejsze i mniej zaskakujące, ale chyba miał uspokoić nas, że nic więcej złego się nie stanie ukochanej przez wszystkich Clementine.
Sama jednak muszę przyznać, że wychowywanie Aj’a średnio jej poszło. Mały nie chwycił mnie za serce. Może dla tego, że nie jest małą słodką dziewczynką, jak Clem w pierwszym sezonie. On jest jednak zbyt porywczy. Nie wiem gdzie jesteś, ale… Jest mało rozsądny, choć to jeszcze malec…
Kaftan tutaj też musiał odwalić. On chyba bardziej lubi dziewczyny, coś tak zauważyłam. Dlatego uratował zaradną Lily, a emocjonalny stary dziad dostał w łeb. Kaftan nie jest chyba zbyt wrażliwym facetem, więc się nie dziwić.
Lee zawsze był mimo wszystko miłosierny. Starał się rozwiązywać wszystko pokojowo. Nawet przy wyborze z Lily, gdy ta zabiła Carly, nie zaproponował kulki w łeb, a zostawienie jej samej sobie. To dawało chociaż nadzieję na przeżycie. Może to była nijaka nadzieja, ale zawsze lepsze niż zastrzelenie jej. Wielu ją zostawiło na tym poboczu. Carly była rozsądna.
Kenny za to zawsze działał szybko, bez większego zastanowienia. Jednak jego widok, gdy stracił syna i żonę, a w 2 sezonie jeszcze ukochaną… Pograjmerka, u której oglądałam 3 pierwsze sezony mówiła na Duck’iego Kaczuszka. Nie był moim ulubionym bohaterem, ale to mocno wpłynęło na Kenny’ego. Czy dobrze? Czy źle? Nie wiem, ale to na pewno trochę go zmieniło.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Oj prawda, zaczął się czerwiec i zrobiło się piekło, chociaż w domu na szczęście nie jest tak źle jak na dworze, to jednak sam mam na tyle mały pokój, że ledwo oddychać idzie, na szczęście mam wiatrak na takie dni.
Tak właśnie zauważyłem, że relacje wychodzą na pierwszy plan, jak najbardziej mi się to podoba. Wychowanie AJ’a wychodzi faktycznie średnio patrząc na to, że zabił Marlowa zupełnie niepotrzebnie, ale reszta dzieciaków wydaje się jeszcze mniej ogarnięta.
Kaftan usprawiedliwiał zabicie Kennego tym, że gość był wrakiem, który do niczego się nie nadaje, chociaż tamta druga wydaje się niewiele lepsza, bo niepotrzebnie go prowokowała, sama się prosiła żeby ją zaatakował.
Wielu faktycznie zostawiło ją chyba na poboczu, ale opcja z pozwoleniem jej zostać też nie wydaje się najgorsza, tym bardziej, że Lee ją wtedy przypiął kajdankami nie wiedząc co do końca robić, ale próbował jakoś rozwiązać tę sytuację.
Kennego wszystkie wydarzenia i ten świat strasznie zmienił, ale za to ta postać wydaję mi się tak ciekawa.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Czyli jednak dotarłeś już do śmierci Marlowa. Ta śmierć była dosyć zaskakująca. Jedna z tych rzeczy w TWD, która zaskakuje człowieka. Raczej wszystko idzie po myśli Clem, a po chwili huk i Aj za plecami padającego nastolatka. Niezbyt go lubiłam przez to co zrobił, ale… Lee zawsze dawał drugą szansę. Clem nie zawsze, ale zazwyczaj oszczędzała. Nie w przypadku Cartera, gdzie mogła nawet patrzeć na jego śmierć. Przyznam się, że dobrze, że taka opcja się pojawiła. Była chyba bardziej naturalna. Sama po takiej historii chyba bym się nie zawahała. Do tego dodało to charakteru Clem. Zauważyłeś, że w ostatnim sezonie trochę złagodniała? Chyba jeszcze niezbyt miałeś okazję to zobaczyć… Ale się przekonasz.
Kaftan faktycznie wybiera dość przewrotnie. Zabicie Kenny’ego a uratowanie Jane było po prostu wbrew postaci Clementine. Ona nigdy nie wymieniłaby Jane na Kenny’ego. Pograjmerka w ogóle starała się zaprzyjaźnić z Jane. Ja chyba pozostała neutralna. Od początku nie wróżyła nic dobrego.
Lily jednak wtedy zabiła Carly. To było wbrew zasadom moralnym. Lee zostawiając ją w kamperze, skazałby na siedzenie tam z mordercą, bo tym właśnie się stała.
No cóż, Kenny niestety mocno się przysłużył, ale nie było mu pisane zostać. Niestety. Chociaż może i lepiej. Nie wiadomo ile by jeszcze wycierpiała ta postać. Tak trochę zwolnili go z bólu, bo miał zbyt wielkiego pecha by żyć już w spokoju. Spełnił swoje zadanie. Wychował Clem, przejmując obowiązki najpierw po Lee, a potem dzielił je też z Lukiem.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
Tak, kompletnie nie spodziewane, wszystko szło dobrze, udało się go uspokoić, a tu takie coś. Chociaż nie powiem, że można to było jeszcze usprawiedliwić, bo wszyscy dookoła oprócz Violet nagle zapomnieli, że Marlow ich oszukał, oddał dwie z nich złym typom i jeszcze zabił ich przyjaciółkę żeby nikomu nie powiedziała. A no i próbował się pozbyć Clem, najpierw jako kolejny okup, a potem zamknął w piwnicy z zombiakiem, więc zrobił więcej złego niż AJ.
Ogólnie u Clem widać spory wpływ zarówno Lee jak i Kennego, dwie strony, ta bardziej miłosierna i ta zdecydowania i bezwzględna gdy trzeba. Z jednej strony jak mówisz, potrafi dać drugą szansę, ale może też zdecydowanie działać.
Już lepszym wyborem byłoby zabicie Kennego, ale oddalenie się od Jane, więcej sensu by to miało. Jane była ogarnięta jeśli chodzi o przetrwanie, ale głupio postępowała jeśli chodzi o Kennego, wiedziała jaki jest i na siłę chciała zrobić z niego tego złego, sama się wpakowała w to wszystko. Moim zdaniem Kenny wcale nie był tam niczemu winny, on po prostu był gotów za wszelką cenę chronić Clem i AJ’a, więc gdy Jane wydała mu się zagrożeniem, to się nie zawachał, ja jestem w stanie go usprawiedliwić.
No prawda, ale jednak zostawienie jej na drodze było trochę zostawieniem bez wielkich szans, w dodatku był to początek apokalipsy gdzie nikt jeszcze nie wiedział jak przetrwać i ludzie powinni byli się trzymać razem, wiec Lee chyba zachował się dość moralnie zostawiając ją, ale skuwając do momentu rozwiązania problemu. Zamiast zostawić ją na śmierć, chciał pewnie w inny sposób być sprawiedliwym i działać według starego porządku gdzie ludzie nie zabijają się od tak.
Dlatego najlepszym zakończeniem jest pożegnanie się z Kennym przy bramie, jest to uwolnienie postaci od cierpienia, danie mu świadomości, że wypełnił zadanie i jednocześnie nie uśmiercanie go, bo Kenny był zaradny, samemu gdzieś na pewno przetrwał.

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Może zrobił wiele złego, ale w tamtym świecie zabijanie miało trochę inny wymiar. Okupy i mordowanie zawsze można uargumentować przetrwaniem większej jednostki. Inna sprawa, że mógł to im powiedzieć od razu i może by coś wskurali wtedy. Ale z zabiciem tej dziewczyny (nie pamiętam, jak ona miała) po prostu przesadził. Co do Clem się nie dziwię, nie znał jej. Ale przyjaciółkę? To już inna sprawa.
AJ mógł go jednak nie zabijać. Ze strony strategicznej był to bardzo sprawny nastolatek, który radził sobie z łukiem i potrafił zarządzać grupą. Mogli to sobie jakoś ułożyć.
Teraz gdy tak patrzę na całość tej serii jest wiele jeszcze do wykorzystania. Zostało kilka zagubionych bohaterów, których można gdzieś odkopać. Pogubili się po drodze. Wielu zginęło, ale kilka po prostu gdzies odjęchał lub zostawiło Clem.
Clem jest tą postacią, która słucha. Często powtarza zasady Lee co do włosów, bycia w ruchu lub poleganiu na innych. Kenny za to nauczył ją, że czasami trzeba działać szybko i się nie bać. Patrząc na śmierć Cartera, wybiera się drogę Kenny’ego. Dobrze rozumiejąc grę, można stworzyć z Clem idealną boahterkę i świetną kobietę. Chciałabym zobaczyć ją jako dorosłą i nastoletniego Aj’a. Może się uda. Jak na razie mam też własne ręce i parę pomysłów. Oby tylko starczyło czasu na pisanie.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
To prawda mógł go nie zabijać ze względu na to, że był dobrym liderem, skoro jego grupa przetrwała tyle lat w jednym miejscu. Powinien zostać jedynie odsunięty od takiej typowej władzy wykonawczej i pełnić rolę doradcy dla kogoś kto przejął by rolę lidera, np. dla Violet. No, ale stało się i mimo to nie powinni zostać wyrzuceni z grupy, bo próbowali pomóc reszcie i ostrzec ich przed tym co Marlow zrobił i mógłby powtórzyć.
Kilka zagubionych bohaterów? Kto w sumie? Bo jak tak sobie przypomnę, to oprócz Javiego i jego grupy to wszyscy w sumie poginęli po drodze.
Tutaj faktycznie jest potencjał na opowiadanie, to będę czekał aż się za nie zabierzesz, chociaż najpierw trzeba te o UD dokończyć. :p

Odpowiedz
Siula

Siula

@Valt Violet byłaby dobra w tej roli. Clem za to zawsze odwala czarną robotę. W 2 sezonie praktycznie zrobiła za nich wszystko. Dziesięciolatka, a robiła więcej niż dorośli. Mogła nawet powiedzieć im to wprost, że ciągle tylko ona coś robi. Violet mogła jednak porwać tłumy. W ogóle co sądzisz o poszczególnych postaciach?
Cała banda Cartera, Lily, Bonnie z ruskiem i tym facetem czarnym, Glenn (jest w serialu, ale był jednak w grze), Molly, ci co nie poszli za Carterem, Molly z 1 części. Troszku ich jest.
Nic mi nie mów o UD. Dzisiaj przekroczyłam 80 stron dokumentu z tej serii. Zaraz napiszę powieśc.

Odpowiedz
Valt

Valt

•  AUTOR

@Siula
No właśnie Clem odwalała wszystko w drugim sezonie, robiła dość sporo niebezpiecznych rzeczy, takie jak np. to u Cartera kiedy musiała wykraść bodajże klucze i wspinała się po jakichś skrzyniach. Dlatego podoba mi się wybór Kaftana na samym początku w tej chatce z przywiązanymi zombiakami, że postanowił ich zabić i zabrać klucze zamiast wysyłać AJ’a przez okienko.
Violet wydaje się najbardziej kompetentna do bycia liderką, potrafi trzeźwo myśleć jako jedyna.
Chodzi o postacie z czwartego sezonu? Najbardziej mnie wkurza postać Mitcha, gość nie ogarnia życia chyba, wszystko widzi czarno-biało, nawet Kaftan w jednym momencie powiedział po jego jakimś tekście „ale ty jesteś pusty”. xd Dość spoko postacią jest Luis, całkiem zabawny, ale czasem żenujący z niektórymi swoimi tekstami i jeszcze dość sympatyczna jest ta ruda taka grubsza, co pełni rolę lekarza. Reszta postaci póki co jakoś szczególnie nie zapada w pamięć.
W sumie racja banda Cartera przeżyła, no tak, tutaj nie wiadomo co się z nimi stało. Glenn ma dość zamkniętą historię, praktycznie żadnych niedomówień, wiadomo co się z nim działo odkąd opuścił Lee i potem co się działo w serialu.
80 stron? Wowo, nieźle, widzę, że seria dość długa?

Odpowiedz

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej