Aesthetic quiz-stwórz swój niezapomniany dzień w stylu dark akacemia

Leżałaś przykryta białą, mięciutką kołdrą. Otulało ciebie ciepło. Pierwsze promienie słońca wpadały do pokoju, przez okno, czułeś je na twarzy, lecz nie chciałaś wstawać. Leżąc, otwarłaś tylko delikatnie swoje oczy, które ujrzały twój przepiękny pokój... Który z nich jest twój?

Mogłabyś tak leżeć w nieskończoność, gdyby nie fakt, że ktoś pukał, a raczej dobijał się do twoich drzwi. - Chwilę! - rzuciłaś, trochę zirytowana. Prztarłaś ręką oczy, po czym z gracją wstałaś z łóżka. Przeciągnełaś się i schyliłaś po mosiężny klucz. Do drzwi dzieliło cię zniespełna pięć kroków, więc już po dwóch sekundach stałaś przy nich, przekręciłaś klucz i twoim oczom ukazał się twój przyjaciel. Jak on wygląda?

- Cześć piękna, wyspałaś się?- przywitał się z serdecznym uśmiechem, który odkrył jego białe zęby, których tak między nami, strasznie mu zazdrościłaś. Gdy na ciebie spojrzał na miejsce uśmiechu pojawiło się zaskoczenie. - Nie jesteś jeszcze ubrana!? Naprawdę chcesz się spóźnić już pierwszego dnia?- mówiąc to parsknął śmiechem. -No tak, dzisiaj pierwszy dzień w nowej szkole- pomyślałaś, niedowirzając, że tak szybko minęły ci wakacje. - Mam nadzieję, że masz dla mnie kubek kawy?- i choć powiedziałaś to ironicznie, to faktycznie byłabyś chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdybyś mogła wypić choć łyk tego magicznego trunku. On tylko się uśmiechnął i odpowiedział ci swoim melodyjnym głosem- Nie, ale mam coś dla ciebie... Co to może być?

-Ojeju, nie spodziewałam się! Prezent jest naprawdę ładny, ale ja nic dla ciebie nie mam...- odpowiedziałaś przejęta. -Hah to chyba logiczne, że nic dla mnie nie masz, skoro to była niespodzianka głuptasie- zaśmiał się, jak to miał w zwyczaju, a i ty się szeroko uśmiechnełaś. Znów zaczęłaś rozmyślać nad tym jak lubisz jego śmiech. Oddała byś duszę diabłu, by go usłyszeć, choć to nie było potrzebne, bo u niego bardzo łatwo było o uśmiech. Wystarczało mu, że ty się uśmiechasz. Dalej mogłabyś nad tym rozmyślać, lecz głos Adama przywrócił cię znów na ziemię. - to zaczniesz się ubierać? Spytał rozbawiony, po czym usiadł na końcu, znajdującym się na łóżku. - Jasne, daj mi pięć minut i bedę gotowa- odparłaś, a on tylko prychnął śmiechem, wie, że wyszukiwanie się, zajmuję ci przynajmniej pół godziny. Otwaorzyłaś szafę i zaczęłaś w niej grzebać. - w co się ubrać, muszę wyglądać perfekcyjnie!... Dobra już wiem. Wybieram ten!

-Muszę jakoś ładnie ułożyć włosy...

-Teraz tylko założyć buty i mogę wychodzić - pomyślałaś dumna z siebie, bo zajęło ci to tylko 20min. Nie zdążyłaś się pomalować, ale podkreśliłaś tylko swoje brwi i nałożyłaś satynową pomadkę o głębokim kolorze wina, więc i tak wyglądasz wyjściowo. - Mam nadzieję, że w tej szkole nie ma zakazu malowania się, bo jeśli tak to będę mieć przerąbane... Ech mogłam przeczytać ten głupi statut szkoły- pomyślałaś, lecz było już za późno.

- choć Adam zwijamy się- krzyknełaś do Adama, idąc już po ciemnym korytarzu prowadzącym do drzwi. On wstał i zaczął iść w twoim kierunku. Spojrzał na ciebie. - A gdzie twoja torba? - spytał się podnosząc wysoko brwi, a ty przeklnełaś w myślach. Pobiegłaś szybko po twoją torbę, która jak zwykle leżała koło łóżka. Jak ona wygląda?

Wraz ze swoim przyjacielem wyszliście z domu i zakluczyliście drzwi. Szybkim krokiem zeszliście po klatce schodowej, gdzie prawie twoje pośladki zaliczyły konfrontacje ze schodami, przez ich śliskość. - Dzięki, że przypomniałeś mi o torbie, zawsze robią to moi rodzice, ale dziś musili wcześniej wyjść. - powiedziałaś to gdy byliście już na dole. -Spoko- odburkną ci niedbale. - A tak w ogóle, jak weszłeś do mojego domu, skoro nie było moich rodziców? - zdając sobie sprawę z irracjonalności tego zdarzenia. Adam spojrzał na ciebie i ci odpowiedział- No wiesz... Jak kiedyś u ciebie byłem to wziąłem sobie jedną parę... Co?! Byłam święcie przekonana, że ją zgubiłam! - Krzyknełaś na niego - ty wiesz, że to kradzież? - On zaśmiał się pod nosem i odparł- Nie jeśli to klucze mojej psiapsi! Nie mów tak do mnie! - odburknelaś, a on zaczął hihotać. -Ojejciu! Moja psiapsiułeczka się wkurzyła? - mówił dalej, tylko teraz zamiast hihotać, wybuchł nie kontrolowanym śmiechem. Ty tylko przewróciłaś oczami i uśmiechnełas się. - Dobra, przestań się śmiać, tylko lepiej pomyśl czym dojedziemy do szkoły.- powiedziałaś poprawiając swoje włosy. - Mi to tam obojętne. Jeśli nie ma do wyboru prywatnego samolotu, to może być wszystko. Ty lepiej wybierz- w tym momencie przestał mówić i stanął, wyczekując mojej decyzji. - Dobra, to co ty na to?...

- OK, jak chcesz- odpowiedział kierując się w prawo. Ty podążyłaś tuż za nim. Już od dawna na niebie gromadziły się chmury, lecz dopiero teraz poczułaś lekkie kropelki deszczu opadające na twoje ramiona, było bardzo zimno i wiał wiatr, który poruszał stertami liści, które wirowały, niczym w tańcu. Adam spojrzał na ciebie i wziął cię za rękę, dał ci swój płaszcz. - choć, bo przemokniemy to suchej nitki.- mówiąc to zaczął biec, lekko cię popędzając. Spojrzał na twoją rękę i spytał-- nowe paznokcie? Ty zaskoczona, odpowiedziałaś, że tak. -ładne. - odpowiedział i się uśmiechnął. Dzięki- odpowiedziałaś lekko zaskoczona, bo nie sądziłaś, że to zauważy. Które paznokcie zwróciły jego uwagę?

Dobiegliście już pod sam budynek szkoły. Gdy spojrzeliście na ogromny gmach i mieliście oczy jak pięcio-złotówki. -Czy to napewno ten budynek?- spytałaś niedowierzając. Budynek był przepiękny. Nie spodziewałaś się tego, myślałaś, że zastaniesz zwyczajną szkołę, a ta jest... Magiczna. Spojrzeliście na złotą tabliczkę na drzwiach. - Szkoła imienia Leonarda Da Vinci, ul. Wojciechowska 45. - Adam przeczytał wygrawerowany napis. - Tak, to dobry adres- dopowiedział, a ty znów spojrzałaś na elewacjię budynku. - Może nie będzie tak nudno jak myślałam. - pomyślałaś, a Adam trącił cię ręką, byś się pospieszyła.

Gdy otworzyliście drzwi, waszym oczom ukazał się ciemny, zdobiony licznymi ornamentami korytarz. Pomieszczenia miało lekko przygnębiającą aurę... Ale może tak było przez ten deszcz. Choć w budynku była niezliczoną ilość okien, to i tak było dość ciemno, więc paliły się lampki, dające żółtawe światło. Miały krztałt świeczników i były wieszane co trzy metry, przynajmniej tak wynikało z twoich amatorskich obliczeń. Spojrzałaś na ścianę, pokrytą dębową boazerią o ciemnym, głębokim kolorze. Na niej znajdywał się antyczny zegar, wskazujący godzinę 7:58. - za dwie minuty są lekcje!- Krzyknełaś do Adama i biegiem popędziliście na schody.

Jaką mamy pierwszą lekcję?- spytałaś zadyszana Adama, nie zwalniając kroku. Chyba Język polski- powiedział nie pewnie chłopak. Zaczęłaś zdenerwowana mącić wzrokiem po budynku, zastanawiając się, które drzwi, zaprowadzą cię do odpowiedniej klasy. Nagle zza rogu wyszedł jakiś Pan w brązowej koszuli i marynarce w bordowo- brązową kratę. Miał posępne rysy twarzy, a na niej znajdowały się siwe wąsy. Całą jego twarz przyzdabiały liczne zmarszczki, a włosy na głowie, oczywiście siwe, miał w nieładzie. Podeszłaś do niego, a on, zaczytany w książce, nawet cię nie zauważył. Zrobił to dopiero, kiedy się przywitałaś. Przepraszam, gdzie znajduje się klasa od języka polskiego?- spytałaś się, a on się uśmiechnął i odpowirdział- Chodźcie ze mną, właśnie zmierzałem do klasy, gdzie będę mieć teraz lekcje. - czyli jest on nauczycielem języka polskiego- pomyślałaś, a już w kilka sekund znalazłaś się w klasie. Nie powiem, jest bardzo kreatywna... Która to ona?

Czas w szkole szybko ci zleciał, a lekcje były nawet ciekawe, ale nie myślałaś teraz o tym, tylko o dziewczynie którą dziś poznałaś. Ma na imię Łucja i wydaje ci się, że jest bardzo inteligentna i miła. Umówiliście się na spólnę wyjście. O! Tam stoi ..

Ona zauważyla cię i zaczęła do ciebie machać, ty odmachałaś jej i szeroko się uśmiechnęłaś. Dobrze, że już jesteś- powiedziała, swoim ładnym, cichym głosem. Spódniczka powiewała przy każdym jej ruchu, a ona ciągle wierciła się w miejscu, raczej nie jest zbyt cierpliwą osobą, ale bił od niej jakiś nieokreślony spokój, ciepło... Od razu mogłaś poczuć się w jej towarzystwie swobodnie. - Przepraszam, że tak długo, ale musiałam jeszcze pójść do toalety.- powiedziałaś tak, tylko dlatego, że było ci wsyd, że zgubiłaś się we własnej szkole... Ale co poradzić? Jest ogromna! - To gdzie chciałabyś pójść? - Spytała cię Łucja, po tym jak przekroczyliście próg szkoły. - Hmm jest takie jedno, bardzo nastrojowe miejsce, gdzie chciałabym cię zabrać, ale chcę, żeby była to niespodzianka, dobrze?- spytałaś się, a jej zabłysnęły oczy. - Dobrze- odpowiedziała i na jej twarzy zagościł uśmiech... W jakie miejsce weźmiesz swoją nową przyjaciółkę?

Bawiliście się wyśmienicie, a Łucja okazała się jeszcze milsza niż myślałaś! Było już ciemno, a a ty podążałaś wolnym krokiem w stronę tramwaju. Ulice oświetlały liczne latarnie, a w powietrzu było czuć lekki chłód i zapach duszny, który powstaje przy parowaniu kropelek wody. Było słychać liczne auta i krzyki kierowców, no tak, wkońcu to środek miasta i choć wielu nie lubi chałasów miasta, to ty uwielbiasz ich dźwięk. Kiedy jest zbyt cicho tracisz trochę kontakt, ze światem, czujesz się wtedy jakby martwa, więc lubisz utwierdzać się, przez te dźwięki, że wciąż żyjesz i możesz cieszyć się pięknem tego świata. Doszłaś już na przystanek, gdy poczułaś wibracje w kieszeni i zobaczyłaś nową wiadomość od Adama ,, Hej, spotkamy się dziś jeszcze na starówce :-)?,, Przewróciłaś oczami i poczułaś lekką irytację. Na przystanek szło się w zupełnie innym kierunku, więc musiałaś się wrócić, no ale czego nie robi się dla przyjaciół. Teraz już przyspieszyłaś kroku, bo choć starówka nie jest zbyt daleko, to i tak trasa zajmie ci przynajmniej 20min. Po niedługim czasie doszłaś na starówkę. Chciałaś zadzwonić do Adama, ale spostrzegłaś go w tłumie, więc podbieglaś do niego i i przywitałaś go szerokim uśmiechem i poszliście razem na spacer. Zawsze gdy tu jesteś, czujesz niesamowity podziw! Możesz się poczuć jak w innej rzeczywistości... W którym miejscu poczułabyś się najbardziej bajkowo?

Przechadzsliście się licznymi alejkami, o dziwo było dziś bardzo mało ludzi, tłum był tylko w ścisłym centrum, a w reszcie starego miasta, przewijały się tylko nieliczne postury owinięte szalami i puchowymi kurtkami. Jak na Wrzesień jest dzisiaj strasznie zimno, ale ty jesteś na tyle przyzwyczajona, że tego nie czujesz. Adam jednak, niepostrzeżenie nałożył kurtkę na twoje ramiona, spojrzałaś się na niego i na chwilę staneliście pod jedną z latarni. Spojrzałaś się na niego, a on jedynie się uśmiechnął, wyrażaził tym uśmiechem więcej niż tysiąc słów. Stwierdziłaś, że ten moment będzie idealny na pytania, które już dawno chciałaś mu zadać, otwaorzyłaś więc delikatnie usta i zaczęłaś pytać go cichym głosem... - Kim ja dla ciebie jestem.- poczułaś rumieniec na swojej twarzy. -W jakim sensie?- Spytał cię Adam, a ty się zezłościłaś. -No wiesz w jakim- zmarszyłaś brwi, lecz kontynuowałaś- Czy chcesz, bym była twoją dziewczyną?- po wyposażeniu tego zdania wstrzymałaś oddech i czekałaś na reakcję. Adam spojrzał na ciebie i powiedział tylko kilka słów- W życiu nie chciałbym, byś była moją dziewczyną. Poczułaś jak do twoich oczy zaczynają nalewać się łzy i ciągle w głowie powtarzałaś sobie- Jaka ty jesteś głupia, myślałaś, że on się zgodzi? Z trudem łapałaś oddech. Wtedy on otarł twoje łzy, uśmiechnął się smutno i powiedział- nie dałaś mi dokończyć- w tym momencie uklękną na jednej nodze, wziął twoją rękę i kontynuował- nie chcę byś była dla mnie tylko dziewczyną, chciałbym byś wyszła za mnie, rozumiesz? Nie chcę byś była tylko moją dziewczyną. Wiem, że na pewno nie zrobimy tego teraz, pewnie dopiero za kilka lat, ale proszę obiecaj mi, że kiedyś to się stanie, że kiedyś zobaczę cię w białej sukni i obiecamy sobie, że już na zawsze będziemy razem. Po twarzy adama ciekły łzy, a on, jak to miał w zwyczaju uśmiechał się, odsłaniając przy tym swoje białe zęby. Ty stałaś jak Edyta, lecz po kilka sekundach, odpowiedziałaś nie pewnoe- Naprawdę? - A on uśmiechnął się jeszcze szerzej i odpowiedział tylko- Tak!- Z twoich oczu, także łzy zaczęły się wylewać hetrolitrami, rzuciłaś się mu na szyję, przez co go przewrociłaś. Leżeliście tak razem na bruku, płacząc i śmiejąc się że szczęścia. Byliście cali ubrudzenia w błocie, a ludzi patrzyli się na was, jak na wariatów, ale to nie miało znaczenia. Po kilku minutach wstaliście i otrzepaliście się z większych grudek błota, a on odprowadził cię na przystanek i pocałował cię w czoło. Gdy wróciłaś do domu, rzuciłaś się na łóżko i zaczęłaś płakać, nie wiesz czy że szczęścia, czy z nad miary emocji, ale to nie miało znaczenia, bo poczułaś się wreszcie spełniona. Spojrzałaś tylko przez okno, po czym poszłaś spać.

9 Super!
Quiz w Poczekalni. Zawiera nieodpowiednie treści? Wyślij zgłoszenie
Lady.in.Darkkkk
Lady.in.Darkkkk
Zobacz profil

Komentarze sameQuizy: 4

L..._

Super Hela, tak trzymaj ♥️

Odpowiedz
Lady.in.Darkkkk

Lady.in.Darkkkk

•  AUTOR

@maina Nie planowałam kolejnych części, ale pomyślę nad tym. Może kiedyś najdzie mnie wena.❤️

Odpowiedz
rozaiia

rozaiia

Chcę kolejne części bo to jest świetne, czekam na ślub 💖💖

Odpowiedz
1
Sweet_horseee

Sweet_horseee

Trochę cringe, ale jak na pierwszy quiz jest naprawdę dobrze❤️

Odpowiedz
1

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej