Napisz ze mną opowiadanie!

Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Zauważyłeś literówkę, błąd ortograficzny lub stylistyczny? Napisz do nas.

Komentarze sameQuizy: 54

Brook

Brook

Zainspirowałaś mnie 😍😍😍

Odpowiedz
1
Przyrodniczka

Przyrodniczka

Prośba. :)
Mam fajny pomysł na dalsze wydarzenia, jednak wygodniej byłoby mi to napisać w krótkiej serii. Więc czy zgodziłabyś się, żebym użyła twojego fragmentu w mojej serii? :)

Odpowiedz
1
Sofa

Sofa

Odpowiedz
1
KasumiNeko

KasumiNeko

@Przyrodniczka Jejku, ty też uwielbiasz „Wojowników”? Chyba spotkałam bratnią duszę ;D Mam obsesję na punkcie tej książki <3

Odpowiedz
1
Libby

Libby

Dokończyłam ale nie napisze bo głupio mi pisać mimo ze wszyscy mówią ze mam talent to przy tobie wszystko brzmi słabo 😍😍😍

Odpowiedz
ewelka49

ewelka49

•  AUTOR

@Mint_Witch Co ty! :) Ja bym przeczytała.

Odpowiedz
koniara512

koniara512

prosba🙃🙃🙃🙃🙃🙃🙃🙃

Odpowiedz

kasiulek213

(…) Westchnęłam i uniosłam spojrzenie do góry. Znowu to widziałam. Ten wypadek. To wróciło. Wszystko. Jego śmierć a razem z nią też ból. Padam na kolana i zaciskam zęby. To okropne – czuć ból ale nie móc go wyrazić łzami. Obiecał że świat będzie idealny, ale nie powiedział że cena będzie tak wielka. Że stracę osobę którą kochałam całym sercem. Dał mi moc. Jestem potężna – zapłaci mi za to. Zabrał mi Law – ja mu zabiorę życie. Nie wiem jak, jest starszy i silniejszy ode mnie, ale znajdę sposób. Zemszczę się i zemsta będzie olbrzymia. Odbiorę mu jego moc i wskrzeszę Law – znowu będzie ze mną…

Odpowiedz
1
Kama123456

Kama123456

Wiatraki. Wiesz co? Zainspirowałaś mnie. Chętnie zrobię takie opowiadanie 😘 Dziękuję za pomysł. Teraz sama go dokończę…

Odpowiedz
1
Netka001

Netka001

Wiatraki
Dobrze. Najpierw przeczytaj moją część opowiadania.
Wiatraki obracały się w milczeniu, tańcząc w rytm wiatru.
Smukłe, białe, idealne.
Zdjęłam eleganckie, białe szpilki i gołymi stopami stanęłam na miękkiej trawie.
Każde źdźbło miało dokładnie 27 milimetrów, gdyż jest była optymalna długość, by zapewnić odpowiednią strukturę trawników.
Chciałabym tego nie wiedzieć.
Chciałabym nie wiedzieć, że zachmurzenie wieczorem zawsze wynosi dokładnie 14%, temperatura powietrza to równiutkie 20 stopni, a wiatr wieje z północnego-wschodu.
Chciałabym, żeby świat nie był idealny.
Zanim stały tu wiatraki.
Zanim powstało tu perfekcyjne miasto.
Zanim stałam się boginią.
Delikatny powiew wiatru musnął moją idealnie ułożoną fryzurę, uniósł delikatny materiał mojej sukni.
W oczach stanęły mi łzy.
Wściekła i zrozpaczona chwyciłam biały materiał sukienki. Chciałam ją rozedrzeć, rzucić, zniszczyć! I te szpilki, perfekcyjnie białe i lśniące, stojące grzecznie w dwudziesto-siedmio milimetrowej trawie. Kopnąć je, wyrzucić jak najdalej, zniszczyć wszystko!
Spojrzałam na wiatraki. Na moich niemych braci.
Stały niewzruszone, majestatyczne, smukłe, piękne, ich śmigła tańczyły z gracją.
Westchnęłam i…
***
No właśnie. Co będzie dalej? Jak potoczą się losy bohaterki? To zależy właśnie od Ciebie! Wymyśl/napisz dalszą część opowiadania! Ja zaczęłam, teraz Twoja kolej. Dodaj coś od siebie. Stwórzmy razem najwspanialsze opowiadanie! Hmm, pięćdziesiąt linijek, a może trzy słowa? Wszystko zależy od Ciebie. Zachęcam do podzielenia się wynikiem w komentarzu. Bardzo chętnie przeczytam Twoją interpretację.
Westchnęłam i wciągnęłam głęboko powietrze. Gdyby tu nie było tak idealnie…
Rano punktualnie o tej samej godzinie byłam w tym miejscu. Moje gołe stopy stały w 27-milimetrowej trawie, a długa, biała, zwiewna suknia kołysała się w rytm szumu wiatru. Stanęłam na samym kraju przepaści i spojrzałam na moich przyjaciół; wiatraki. Poruszały się leciutko jakby chciały powiedzieć: Zrób to teraz, bo potem nie będzie okazji! Posłuchałam ich. Obok stało drzewo. Z drzewa zwisała linka. Od dna przepaści dzieliło mnie 10 tysięcy stóp wysokości. Ostatni raz pomachałam przyjaciołom, wzięłam rozbieg. Wzięłam linkę w obie ręce i skoczyłam. Gdy byłam centralnie nad połową, puściłam ją. Rozkoszowałam się lotem, jakbym była w wesołym miasteczku. Lecz tylko ja wiedziałam, że za chwilę zginę. Od donośnego trzasku, jaki wywołały moje zgniecione kości gdy spadłam, pouciekały ptaki. Spojrzałam na niebo ostatni raz. Spojrzałam na trawę, już nie idealną. Spojrzałam na słońce, właśnie zachodziło. Westchnęłam i… Zamknęłam oczy. Zasnęłam wiecznie….
U mnie zawsze wszystko musi się kończyć śmiercią xD Nie umiem pisać ale coś tam macie ^^

Odpowiedz
4
Aryterra

Aryterra

Prośba

– Słuchaj… Zanim to zrobię – mówiąc to, spojrzałem jej w fioletowe oczy, a następnie na pistolet wycelowany w jej serce. – Musisz wiedzieć, że…

– Że? No już wyduś to z siebie, nie mamy czasu – Badawczo przyjrzała się mojej twarzy.

– Że cię kocham – nacisnąłem na spust, znowu. Jej oczy rozszerzyły się przerażone, pierwszy raz od tak dawna coś ją przeraziło. Z pewnością nie był to wystrzał. Przeszył mnie ostry ból w sercu, tak mocny, że aż upadłem na ziemie z krzykiem.

Po chwili, która mogła trwać lata, spojrzałem na jej martwe, zakrwawione ciało leżące na ziemi bez ruchu. Ile razy mam jeszcze ją zabijać?! Za każdym razem, gdy to robię, czuję, jak część mnie umiera, nigdy jej nie mówiłem, ale zawsze, gdy ją uśmiercam, czuję ból, ten, którego ona nie czuła. Nawet jeśli by o tym wiedziała i tak nic by się nie zmieniło oprócz tego, że czułaby poczucie winy, jeszcze większe niż teraz.

Przeszukałem wszystkie kieszenie jej kurtki, a następnie zdjąłem torbę, którą nosiła na ramieniu. Wstałem powoli i podniosłem jej martwe ciało. Ciekawe, jaki wygląd teraz przyjmie i czy nadal będzie mnie lubić?

Jestem przy niej od setek lat, widziałem jej każde wcielenie i każde z nich zabiłem… To moje przekleństwo, kiedy ona się zmienia i za każdym razem jest kimś innym, ja ciągle jestem taki sam… Za każdym razem zakoch*** się w niej na nowo, kocham ją bardziej i bardziej a ona zawsze musi umrzeć, przeze mnie…

Takie myśli krążyły mi po głowie, gdy wrzucałem jej ciało do rzeki, gdy tylko zatonęło, ruszyłem w stronę Parku Zachodniego.

Gdy byłem na miejscu, zobaczyłem smutną dziewczynę siedzącą na ławce. Miała czarne długie włosy, po jej postawie poznałem, że płacze. Ostrożnie podszedłem bliżej.

– Przepraszam, czy- zacząłem, chcąc użyć naszego tajnego pytania. Jednak dziewczyna przerwała mi, wstając i przytulając się do mnie mocno.

– Przepraszam, przeprasza… – Spojrzałem na jej piękną twarz i lśniące od łez zielone oczy.

– Hej co się stało? Maddy, słyszysz mnie?

– Adam, ja nie wiedziałam to moja wina, wszystko przeze mnie.

– O czym ty mówisz?

– Widziałam cię, słyszałam twój krzyk… To moja wina. Pewnie mnie teraz nienawidzisz.

– Co? Jak mógłbym cię nienawidzić?!

– Bo cierpisz przeze mnie, ale dlaczego? Co się zmieniło? Czemu cię teraz boli? – spojrzała mi głęboko w oczy i na jej twarzy pojawiło się zrozumienie pomieszane z przerażeniem. – Zawsze cię boli? Tak, powiedz mi prawdę?! To dlatego ja nie czuję bólu, bo to ty go odczuwasz?

– To nic, naprawdę, prawie nie boli.

– Nie boli? Czemu kłamiesz? To wszystko moja wina. Czemu?

– Bo cię kocham. I to nie jest twoja wina, miałem wybór i wybrałem cię, zawsze byłaś, jesteś i będziesz tylko ty… Gdybym mógł znów wybrać, żyć bez ciebie i umrzeć po kilkudziesięciu latach czy z tobą przez wieki, mimo że co kilka lat muszę cię zabijać i czuć twój ból przez wieczność to wybiorę to drugie, zawsze.

– Adam… Ja nie wiem co powiedzieć – Spojrzeła na mnie tak jak by widziała mnie po raz pierwszy, a następnie pocałowała. – Też cię kocham, zrobię wszystko, byś już nie cierpiał. Obiecuję.

Odpowiedz
2
martucha10xd

martucha10xd

@Aryterra Piękne! ♥
😘😘😘

Odpowiedz
Aryterra

Aryterra

@martucha10xd dziękuję :D

Odpowiedz
Baddies

Baddies

@Aryterra
Lol, czy imienia nie wzięły się z opowiadania Agi? Lmao.

Odpowiedz
Darsidlo

Darsidlo

Wiatraki
Westchnęłam i spojrzałam za siebie. Za mną rozpościerało się miasto. Idealnie białe budynki. Każdy z nich ma dokładnie 100,4 metra. W każdym było tyle samo mieszkań, dokładnie tej samej wielkośći z jednakową ilością okien i pokoi. Wiatr targa moje włosy, próbując zburzyć mojego doskonałego koka. Pomagam mu. Sama go niszczę. Nie chcę już być ideałem. Kiedy tworzyłam to miasto myślałam, że to dobry pomysł. Myliłam się.
Nie chcę tak dłużej żyć.
Nie mogę.
Podchodzę do swojego samochodu. Perfekcyjnego jak wszystko inne tutaj. Otwieram go. Biorę z niego moje stare ubrania. Te, które nosiłam zanim tu przybyłam. Te, które nosiłam zanim stworzyłam to przeklęte miejsce. Powoli zdejmuję suknię. Delikatny materiał opada na ziemię. Nawet ułożył się idealnie prosto. Zakładam stare, znoszone jeansy i zwykły podkoszulek. Trawa jest tak doskonała, że moje bose stopy nie czują, jak kłuje. Uśmiecham się do siebie. To nie wystarczy. Zauważam coś błyszczącego się na ziemi. Zdziwiona podnoszę przedmiot. Żyletka. Co ona tu robi? Nieważne. Łapię moje włosy w garść. Wykonuję szybki ruch ostrzem. Po chwili moje włosy leżą już na ziemi. Wiatr porywa je do góry. Teraz jest już dobrze. Wsiadam do samochodu. Obrzucam ostatnim spojrzeniem wiatraki. Wiatraki, od których wszystko się zaczęło. Widzę, jak wiatr porywa też moją sukienkę. Mój uśmiech się poszerza. Odpalam silnik. Cichy, a jednak trochę za głośny. Kiedyś bym od razu zaskarżyła producenta. Teraz nie dbam o to. Naciskam pedał gazu. Ruszam. Jadę w stronę przeciwną do miasta. Odjeżdżam. Teraz zacznę normalne życie w nieidealnym świecie. Powinnam czuć się źle. Ale czuję szczęście. Opuszczam Idealne Miasto.

Odpowiedz
2
oxygen6

oxygen6

Prośba:
– Słuchaj…
– Nie mamy czasu! Robiłeś to wiele razy! – widząc mój niepewny wyraz twarzy westchnęła i powiedziała:
– Przecież wiesz, że mnie to nie zaboli.
– Tak, ale…
– Ale co?
– Ale mnie zaboli! – powiedziałem starając się na nią nie patrzeć. Od kiedy ją poznałem kroczyła przez życie bez żadnych zmartwień, rodziny, przyjaciół, nie miała nic do stracenia. Dlatego bez strachu mknęła na przód skupiając się na tym, by przetrwać kolejny dzień. Jednak, jeśli teraz zrzucę na nią tą bombę, w tym momencie, gdy ponownie chciała to zrobić… Co, jeśli przeze mnie nabierze wątpliwości? Nie, żeby cieszyło mnie ciągłe zabijanie jej i wleczenie jej ciała nocą przez metro tak, by nikt mnie nie dostrzegł. Wiedziałem, że ją to nie obchodziło, ale wiedziałem też, że za każdym razem to robiłem. A co, jeśli ten moment sprawi, że jej sposób postrzegania się zmieni? Albo co gorsza przestanie do mnie dzwonić, znajdzie nowego frajera, który będzie ją zabijał, a ja stanę się bezużytecznym śmieciem?
– [imię chłopaka] o co chodzi? – nagle podniosła głowę. Spojrzała na mnie, a ja na nią. Jej oczy rozszerzyły się zupełnie jakby doszła do jakiegoś wniosku. Tylko jakiego?
– Nie, błagam powiedz, że to nie jest prawda!
– Możesz mnie łaskawie wtajemniczyć w to co myślę, bo nie do końca rozumiem.
– Zakochałeś się we mnie. Dlatego nie możesz pociągnąć za spust! – przyłożyła obie dłonie do czoła i oparła się o murek niedaleko. – I pewnie teraz przez twoją głowę przelatuje tysiące myśli ,,jak to mnie ocalić bez zabijania mnie”.
– Słuchaj ja…
– Ćśś. Słuchaj – podeszła do mnie i oparła swoje dłonie na moich ramionach, ja natomiast stałem lekko skołowany nie wiedząc co zaraz nastąpi. – Te motyle w brzuchu…muszą zostać zabite.
– A zaraz po nich ty. – uniosłem głowę do góry, w moim głosie było słychać kpinę. Wielokrotnie stałem po jej stronie uważając, że nie ma sensu sprzeczać się z nią, i tak zrobi to co uważa za słuszne, ale w jakiś groźniejszy sposób. Ale teraz dotarło do mnie, że to co ona uważała za ratunek było tak naprawdę ucieczką.

Odpowiedz
2
Koasia_Julcia

Koasia_Julcia

@oxygen6 nie rozumiem końca.

Odpowiedz
oxygen6

oxygen6

@Emma_Watson W jakim sensie nie rozumiesz. To jest dalsza część tego co napisała autorka

Odpowiedz
Koasia_Julcia

Koasia_Julcia

@oxygen6 nie obraź się ale nie pytałam nikogo o zdanie

Odpowiedz
home
Nowe
trending_up
Popularne
dashboard
Kategorie

Powiadomienia

Więcej